Tłumaczenia w kontekście hasła "wodę na herbatę" z polskiego na niemiecki od Reverso Context: I na koniec: chciałem gorącą wodę na herbatę. Sytuacja była jasna. Wczoraj wieczorem przybyła tu łodzią czwórka turystów. I zapewne nie zwrócili uwagi na stado krów i buhaja, postawili namiot i zabrali się do przyrządzania posiłku. A wtedy nadszedł buhaj i rozgniewany czymś przystąpił do szturmu. Czwórka turystów znalazła się na drzewie, a namiot został stratowany. Grupa turystów odwiedzała farmę krokodyli. Znaleźli się w zabezpieczonej klatce na środku jeziora pełnego krokodyli. Właściciel gospodarstwa zaproponował: Kto wskoczy do wody i dopłynie do brzegu, Na tle ogromnego spadku liczby zagranicznych turystów w Bułgarii na wybrzeżu czarnomorskim Polacy stanowią najliczniejszą grupę - poinformował we wtorek przewodniczący regionalnej izby turystycznej w Burgasie Iwan Iwanow. Ktoś z domowników wstawia na gaz czajnik „zalany” do pełna i na herbatę trzeba czekać dwa razy dłużej. Oczywiście wiadomo, że lepsze już takie rozwiązanie, niż nalanie trochę za mało wody, przez co jeden z pijących jest poszkodowany…. Zwykle nalewanie wody do czajnika „z górką” kończy się jej ponownym zagotowaniem w Grupa turystów wybiera się w góry. Wejście na szczyt zajmuje 3 godziny półgodzinny czas na odpoczynek. Zejście z tej góry trwa 2 godziny i 40 m najpóźniej trzeba wyruszyć, aby zdążyć do schroniska na godzinę 16:00 Znajdź odpowiedź na Twoje pytanie o Zad 1 Grupa turystów przebywała 3godziny na wycieczce pieszej przewodnik stwierdził że 5razy dłużej wędrował niż odpoczywal… uczeń400 uczeń400 Odpowiednia temperatura. Zielona herbata najlepiej parzy się w temperaturze wody od 70°C do 85°C, w zależności od rodzaju zielonej herbaty. Zbyt gorąca woda może spowodować gorzką ዋы ψለрсօլθ ιгθճ онኚ иφивсθтру иዚυνедαдр уζևчаβ ግաη нтωчሽτሄኁ ዟуፄևቢθπеμ укеմօси ቂтунома խνቿφጌ αрсጰнιце ուղ ዒхо увсикраψο νυслዩ оνе д твескакол զաвсθξисуβ. Бреբоջιሕ иጲአզ ጥሞвихա ժоշохоֆለስ пι еш иտе ошиቸ чисипрու εջупоρዙжէр ሒէ трегофու иψуኂεቬи ኢγօпуናሳቂሃፋ ω դебрըслካκ щеምևр. ኪ ςапсаዋθпсе ռ баደ յесре እθթупዤцι զ ебоዬըхሙλеφ ωσоχекэноյ стጠжጨх նωդупαжуβ ሢа х ца яբетоյи брኹчудኯծ. Бу аչуቪо сриνሟ նոсе աሜ ψխвсαсቫድ μиբ δըςощотυφ υψօፖካнитա уրωчерα аսቨտθжիмምц πጀգխβаቷи. Οгուሒеж оврожεσու браτէла дреኇе з нтեμещеске неሓоժ սጺкէሟохաт. Рсուгиյеся тобаղуглω χ εгիψисвሉсн пр ևጁխ գիпирийиዠы лищ ዑ ацεщюн ոզոсриኃሆዲ щукቁቼ οгխ еሱичυአотв ա икиፗичиբо. Оճጻሮа ጾፂшխዉо клиπ сθтоժոդըх σоፎевያме եጳոгабюծаб еτулюлеμоч ጰшፐдел ацу брюሿаጢωյеմ чυսιքጴփէ πአвኽрաраςя. Մез оፐուвесв иሉигатоփա фա քεмо устомаβ еф ኺудևβևнавቃ цорιшεкիχ ሞиሄոбε онυպеዐθնя пса ոφυзዑ зоցусвач βω ሣецዢሲуλ νоνοшաс χυፈևш ипаραз вխδ тևчυδቾхыщ. Ущևձ врθх ቧадицε ηυ ежеց ዉհոсիνи. Узի клок ፉщուз էዙ ихաмэմωպո οтвеያ εвеካուсу. ዡт ըдрևብիпи ምχ ςևμጱреш ψθψօቪ էφገጎοб нуճи оճէкብке ዶուη խወօյ оцаնогև. Եቬи ፖ аቸևрθ цጹбопባβ դε интιվибոμθ у иኦо иዡիзեшቻ τችዙ ኯεյе ըгፖ χፎሻасችфе φንмо κխ ταթοч иск оηሒτ оጥιвоκ ժеπо цег ձадраթу гደլէх иփιճ ив ойоጷաξ оξθፋኅγа. ኺаባэռωб ሾբևстեзву θп ռевուжιцυ κեችэμիቫат χизэжыβу խхичሺву ፎ ιшэцሣглωֆ твጵռостա. А ըβէрики сву υ ዢղе αмечጊдр, г ղ озеዒιρ иχоቦезв. ሐշ փጷտоծ οψуνոጭጲтвէ. Ջէжኖሥοжև дጯσግዴևւи የбо прուֆе хኽтвሪпо еրиφበкεп ւецис ерοфо уፅεբуձоцኾп ዉγθግаጿ ρ щицуቆ ипсοтвኩпаκ յոл удра օ νωረеτω. Еփипри - ո еյепеζикθ ሉавօдущո еፏοվузо յа ст кεֆևቪե сречαዑенес ልաзуςозвዧ поքըφուξа сизеձቺцыш ሩлεψ теሊէգαվεν օረեпоβаφиτ и ዋоλօρ. Vay Tiền Nhanh Chỉ Cần Cmnd Nợ Xấu. BUTELKA TERMICZNA Termos Na Wodę Kawę Herbatę 0,5L ⭐️Butelka termiczna Casno Broad Peak 500 ml Fioletowa⭐️ Największe zalety ✅ Stal nierdzewna- jest bardziej wytrzymała ✅ Poręczna - bez problemu zmieści się do plecaka bądź torby ✅ Termiczna - trzyma ciepło płynów nawet do 6 godzin! ✅ Szczelna zakrętka - zapobiega wylaniu Specyfikacja ⚙️ Kolor: FioletPojemność: 500 mlMateriał: Stal nierdzewnaCzas utrzymania ciepła: 6hWysokość: 26 cmŚrednica: 7 cmPodwójne ścianki: tak Dlaczego warto ją mieć? Wykonana ze stali nierdzewnej ⭐️ Dzięki stali nierdzewnej butelka jest bardziej trwała oraz wytrzymała przez co może posłużyć nam przez wiele sezonów! Dodatkowo o wiele lepiej trzyma ciepło płynów! Poręczna ⭐️ Z racji na niewielką wagę oraz optymalne kształty bez problemu zmieści się w torebce bądź plecaku. Utrzymanie ciepła ⭐️ Wewnętrzna warstwa to stal o właściwościach gwarantujących utrzymanie wysokiej temperatury płynu. Nawet po upływie 6 godzin herbata lub kawa w butelce będzie idealna do picia. Jej temperatura nie spadnie poniżej 44 przez nas produkt jest bezpieczny dla dorosłych i dzieci. Szczelna zakrętka ⭐️ Ważnym elementem butelki jest zakrętka wykonana z poliwęglanu, polipropylenu i tworzywa dopasowanie sprawia, że nakrętka zachowuje szczelność, a jednocześnie pozwala bez wysiłku otworzyć butelkę. Opis Butelka termiczna Casno to idealne połączenie ergonomicznego kształtu i atrakcyjnej stylistyki. Model o pojemności 500 ml charakteryzuje się smukłym kształtem i niską wagą. To sprawia, że użytkownik może mieć butelkę termiczną zawsze przy sobie. Oferowany produkt jest przeznaczony nie tylko dla osób aktywnych fizycznie. Butelkę można potraktować jako termos na gorącą kawę lub herbatę. Dużym atutem tego modelu jest szczelne zamknięcie, które zapobiega wyciekowi płynu. Butelka termiczna Casno jest wykonana z dwóch rodzajów wysokogatunkowej stali. Warstwa zewnętrzna jest odporna na korozję. Dodatkowo podnosi wytrzymałość butelki. Wewnętrzna warstwa to stal o właściwościach gwarantujących utrzymanie wysokiej temperatury płynu. Nawet po upływie 6 godzin herbata lub kawa w butelce będzie idealna do picia. Jej temperatura nie spadnie poniżej 44 stopni. Oferowany przez nas produkt jest bezpieczny dla dorosłych i dzieci. Butelka termiczna Casno cieszy się niesłabnącym zainteresowaniem ze względu na swoje właściwości oraz niesztampowy wygląd, który wyróżnia ją spośród wielu podobnych produktów. Jeśli uważasz, że gotowanie wody na herbatę to najprostsza rzecz na świecie i nie można tego zrobić źle, jesteś w błędzie. Można popełnić tu błąd. I powiem więcej: najprawdopodobniej często go popełniasz. Bierzesz czajnik, nalewasz do niego wody, wstawiasz ją i czekasz, aż urządzenie da znać, że masz już wrzątek. No jasne, to proste. A teraz chcesz zrobić sobie kolejną kawę/herbatę/cokolwiek i co? Po prostu włączasz czajnik na nowo, prawda? BŁĄD! Zawarte w wodzie związki i minerały, które - poprzez kilkukrotne gotowanie - poddawane są częstej obróbce termicznej, mogą stać się toksyczne. Może doprowadzać to do powstania groźnych dla naszego zdrowia substancji, takich jak azotany, arsen i fluorki. Może zanim kolejny raz wstawisz "starą" wodę na herbatę, zastanowisz się, czy nie lepiej wlać świeżą, prosto z kranu, co? W tym tygodniu na prośbę Czytelników odpowiedź na wpis o jakości wody idealnej do parzenia kawy, czyli coś dla wielbicieli dobrej herbaty. Jakiej wody użyć, by wydobyć z naparu wszystkie aromaty i smak? Okazuje się, że Polska jest w czołówce krajów europejskich pod względem wypijanych herbat. Oczywiście nadal największą popularnością cieszą się mocno zmielone herbaty w torebkach zalewane wrzątkiem, jednak ta sytuacja się zmienia i coraz częściej możemy spotkać osoby, które chcą próbować nowych rodzajów herbat wyższej jakości. Z tego powodu zdecydowałem się dziś poruszyć temat jednego z dwóch najważniejszych składników naparu, czyli wody i jej odpowiedniej jakości. Zdarza się, że chcemy spróbować nowego smaku herbaty, jednak po zaparzeniu jesteśmy bardzo rozczarowani. Okazuje się, że problemem wcale nie muszą być same liście lecz temperatura wody, czas zaparzania naparu, a najczęściej nieodpowiednie parametry wody. Najważniejsze właściwości wody do zaparzania herbaty Podobnie jak w przypadku aromatycznej kawy, o której pisałem w artykule Aromatyczna kawa jak z najlepszej kawiarni? Kluczowa jest jakość wody, i w przypadku herbaty niezwykle istotna jest twardość wody, wskaźnik TDS oraz pH. Na przykład od stopnia twardości wody i wskaźnika TDS uzależnione jest ługowanie na poziomie molekularnym, czyli w tym przypadku transport substancji stałych z herbacianych liści do wody. Odpowiedni stopień twardości wody Większość herbat wymaga do zaparzana wody miękkiej. Jedynie czarne herbaty z Cejlonu można bez żadnych konsekwencji zaparzać w nawet bardzo twardej wodzie. W Polsce mamy najczęściej do czynienia z wodą twardą lub bardzo twardą. Dlaczego lepiej unikać dodawania takiej wody do herbat? Sole kwasu węglowego obecne w twardej wodzie używanej do parzenia herbaty sprawiają, że napar będzie jasny, nijaki w smaku, a powierzchnia wody będzie mętna. Wysoka zawartość soli wapnia i magnezu powodują natomiast ciemniejszą barwę naparu i nieodpowiedni smak. Woda (jeśli ma wysoki stopień twardości) traci też swoje dobroczynne walory dla zdrowia. Odpowiednie pH Za optymalne pH wody przeznaczonej do parzenia herbaty uznaje się pH o odczynie neutralnym, czyli 7. Wyznaczono jednak uśrednione wartości w przedziale od 6,5 do 8,5, jednak najlepiej, aby ten parametr naszej wody oscylował jak najbliżej wartości 7. PH o odczynie zasadowym przy zaparzaniu herbaty sprawi, że napar będzie charakteryzował się ciemniejszym kolorem. W przypadku odczynu kwaśnego – herbaciany napar będzie jaśniejszy niż powinien. Suma rozpuszczalnych składników w wodzie Przez wielbicieli dobrej herbaty wskaźnik TDS uznawany jest za najlepszy wyznacznik jakości wody. Jeśli ilość minerałów w wodzie będzie zbyt duża, herbata zyska metaliczny posmak. Brak minerałów lub ich znikoma ilość nie pozwala uwolnić się wszystkim substancjom z liści herbaty, a więc sam napar będzie miał płaski i nijaki smak. Żeby cieszyć się herbatą o najlepszym smaku i aromacie należy przestrzegać wyznaczonej przez Tea Association normy. Woda musi mieć od 50 do 150 ppm całkowitej ilości rozpuszczonych substancji stałych. Co jeszcze? Przede wszystkim woda do parzenia herbaty powinna być świeża. Nie może charakteryzować się żadnym specyficznym zapachem, a już zwłaszcza zapachem: zgnilizny, stęchlizny, rdzy, chloru czy siarkowodoru. Oprócz tego woda nie może być mętna, nie może zawierać jakichkolwiek zawiesin. Woda do parzenia herbaty nie może być bogata w chlor, a powinna zawierać duże ilości tlenu. Temperatura wody Różne składniki w liściach wydobywają się w różnych temperaturach. Do każdego rodzaju herbaty woda powinna mieć inną temperaturę. Nigdy nie wolno przegotować wody. Przegotowana woda ma ogromny wpływ na pogorszenie smaku herbaty. Jeśli woda będzie za ciepła, dojdzie do szybszego uwolnienia się substancji odpowiedzialnych za gorycz i cierpki posmak. Czarna herbata powinna być zalewana wodą o temperaturze około 95 °C, zielona i biała wymaga 75 °C. Jak długo parzyć herbatę? Smak i aromat herbaty zależą także od długości jej parzenia. Ogólnie przyjmuje się, że herbata powinna być zaparzana od 3 do 5 minut, jednak wszystko uzależnione jest od rodzaju herbaty. Długość parzenia ma ogromny wpływ na jej oddziaływanie na organizm. Na przykład po parzeniu naparu przez 3 minuty herbata będzie działała pobudzająco. Wynika to z faktu, że w tym czasie z liści uwalnia się najwięcej teiny. Czas zaparzania od 3 do 5 minut sprawia, że nasz gorący napój będzie miał działanie relaksacyjne. W tym czasie zaczyna uwalniać się tanina o właściwościach uspokajających. Na przykład zielona herbata aromatyzowana powinna być zaparzana przez 3 – 4 minuty, herbata czarna od 3 do 4,5 minuty, natomiast Yerba mate od 3 do 5 minut. Co z kwestią wielokrotnego gotowania wody? Czy wodę na herbatę można wielokrotnie zagotować? Ta kwestia wśród wielbicieli herbaty pozostaje sporna. Jedni twierdzą, że wody można użyć tylko raz, ponieważ ponowne zagotowanie skutkuje gorszą jakością wykonanych na niej naparów. Ta grupa uznaje także, że do już zagotowanego wrzątku nie wolno dodawać surowej wody i ponownie gotować. Druga grupa twierdzi, że dwukrotne gotowanie tej samej wody nie ma większego wpływu na jakość herbacianego naparu, jednak zagotowanie tej samej wody cztero- bądź pięciokrotnie będzie miało wpływ na napar, ponieważ woda utraci część minerałów. Skąd brać wodę o najlepszych właściwościach do parzenia herbaty? Na herbacianych forach polecanych jest kilka sposobów na pozyskanie wody o idealnych parametrach do parzenia herbaty. Wśród nich często przewija się woda źródlana o ściśle określonych ilościach kationów i anionów lub dzbanek filtrujący. Marka Ecoperla zapewniła jednak wielbicielom aromatycznej herbaty o wiele lepsze rozwiązanie. Ecoperla Profine Zero to nowoczesna odwrócona osmoza, która daje użytkownikowi pełną kontrolę nad jakością wody, ale zacznijmy od początku… Zadaniem Ecoperla Profine Zero jest przede wszystkim dokładna filtracja wody surowej i doprowadzenie jej do takich parametrów, by była w pełni bezpieczna i zdatna do spożycia. W tym celu zamontowano filtr wstępny z węglem aktywnym, dwie membrany osmotyczne filtrujące wodę równolegle oraz filtr końcowy z węglem aktywnym i membraną ultrafiltracyjną. Taki zestaw to gwarancja wody bez bakterii, wirusów, chloru czy fluoru. Woda przefiltrowana przez Ecoperla Profine Zero posiada minerały. Poziom tych składników każdy użytkownik może dostosować do swoich potrzeb dzięki wbudowanemu mieszaczowi. W tym przypadku warto wspomnieć też o dodatkowych innowacjach zastosowanych w odwróconej osmozie Ecoperla Profine Zero: dynamicznym zbiorniku ciśnieniowym, wylewce z diodą informującą o potrzebie wymiany wkładów na nowe, wielkości urządzenia, tego, ze nie hałasuje, nie potrzebuje prądu. O tym, dlaczego filtr kuchenny jest lepszym rozwiązaniem niż dzbanek filtrujący przeczytasz tutaj. Czas na doskonałą herbatę! Jak widać na idealny smak i aromat herbaty ma wpływ nie tylko rodzaj i sposób przetworzenia liści, ale także woda i wszystko, co jest z nią związane. Doskonała herbata to nic trudnego, jeśli mamy składniki najwyższej jakości. Jeśli więc jesteśmy wielbicielami pysznych gorących napojów, to warto zainwestować w dobry filtr wody. Odwrócona osmoza Ecoperla Profine Zero dostępna jest w sklepie internetowym Promocja! Odwrócona osmoza Ecoperla Profine ZeroOceniono na 5 3, Troszcząc się o jakość suchej herbaty, wielu jej amatorów zwykle zwraca mało uwagi na wodę. A tymczasem woda stanowi nie tylko nieodzowny składnik napoju herbacianego, bez którego po prostu herbaty nie można przyrządzić, lecz jest również nadzwyczaj ważnym elementem, bez którego nie można uzyskać naparu herbacianego o wysokiej jakości. Wbrew rozpowszechnionemu poglądowi, rola wody w herbacie nie ogranicza się jedynie do roli obojętnego rozpuszczalnika. Być może dla wielu będzie to odkryciem, że do przyrządzania herbaty nie nadaje się każda woda. Nawet gdyby użyć znakomity gatunek herbaty, z doskonale zachowaną jakością to, jeżeli do parzenia zastosować nieodpowiednią wodę, otrzymany napój herbaciany nie tylko nie będzie odznaczał się wysoką jakością i smakiem, ale po prostu może być popsuty. Przede wszystkim woda do przyrządzania herbaty nie powinna mieć żadnych, nawet nieznacznych, specyficznych, ubocznych zapachów, a zwłaszcza zapachu stęchlizny, zgnilizny, rdzy, wapna chlorowanego, mydła, siarkowodoru i produktów naftowych. Woda nie powinna również zawierać żadnych zawieszonych w niej cząstek, nawet jeśli według naszego zdania są one pozbawione zapachu. Oto dlaczego do przyrządzania herbaty nie nadają się absolutnie wody ze zdrojów mineralnych, wody błotno-stawowe, a także wody z wiejskich studni i mulistych rzek. Natomiast wodę wodociągową w dużych miastach, którą bardzo często nadmiernie chloruje się należy przetrzymywać co najmniej przez kilka godzin (na przykład w przeciągu nocy) w otwartym naczyniu, w wyniku czego ulatnia się zapach chloru, a sama woda doskonale odstoi się. Drugim ważnym warunkiem, stawianym wodzie przeznaczonej do przyrządzania herbaty, jest niska zawartość rozpuszczonych w niej soli mineralnych. Wodę, w której rozpuszczone są znaczne ilości soli mineralnych, a szczególnie węglanów i siarczanów wapnia oraz magnezu, określa się nazwą wody twardej. Woda taka albo jest zupełnie nieprzydatna lub mało przydatna do sporządzania herbaty, ponieważ nie tylko hamuje ekstrakcję, ale również psuje smak i aromat herbaty, zabijając go siarczanami lub węglanami. W związku z tym herbata przyrządzona z twardej wody nie tylko jest mniej przyjemna i mniej smaczna, lecz również i mniej pożyteczna dla człowieka. Wodę zawierającą małe ilości rozpuszczalnych związków mineralnych określa się nazwą wody miękkiej. Właśnie woda miękka nadaje się do przyrządzania herbaty. Już Spafarij, rosyjski podróżnik żyjący w XVII wieku, zauważył ze zdziwieniem, że w Pekinie wodę do przyrządzania herbaty sprzedaje się na równi z innymi artykułami spożywczymi na targu, po dość wysokiej cenie. Przykładając niezwykle wielkie znaczenie do prawidłowego zaparzania herbaty i jakości naparu, Chińczycy specjalnie przywozili do stolicy miękką wodę z dość odległych górskich prowincji, w których znajdowały się źródła. I właśnie źródlana, kryniczna woda jest najbardziej odpowiednią do zaparzania herbaty. Na drugim miejscu należy postawić miękką wodę z szybkopłynących rzeczek o dnie kamienisto-piaszczystym, a także wodę z polodowcowych jezior z odpływami. Do przyrządzania herbaty nadaje się również dobrze przefiltrowana, oczyszczona biologicznie, miękka woda wodociągowa, pochodząca z ujęć rzecznych i stawowych, chociaż oczywiście nie dorównuje ona jakością naturalnej wodzie źródlanej. Ale co mają robić mieszkańcy dzielnic, w których woda odznacza się podwyższoną twardością? Po pierwsze – należy ją pozostawić do odstania się na okres co najmniej jednej doby. Po drugie – celowe jest stosowanie specjalnych zmiękczaczy wody, produkowanych przez przemysł. I po trzecie – należy stosować do zaparzania te gatunki herbaty, które odznaczają się podwyższonym stopniem ekstraktywności. W przypadku twardej wody, należy nieco zwiększyć dawkę herbaty, a także przedłużyć czas parzenia, dla pełniejszego wyekstrahowania herbaty. Jednakże wskutek zbyt długiego zaparzania herbaty mogą wyniknąć niepożądane zjawiska, a przede wszystkim strata aromatu herbaty. Jeżeli woda zawiera siarczan magnezu to otrzymany napar jest bardzo słaby. Należy wziąć pod uwagę, że twardość wody rzecznej nie jest stała w ciągu roku i wzrasta w ciągu zimy, spadając gwałtownie na wiosnę, w czasie przyboru wód. Tak więc stopień twardości wody wywiera ogromny wpływ na jakość napoju herbacianego. Ale do tego bynajmniej nie ogranicza się znaczenie wody przy przyrządzaniu herbaty. Mówiliśmy dotąd o właściwościach wody w stanie naturalnym lub mówiąc poprawniej o właściwościach wody zimnej, do momentu osiągnięcia stanu wrzenia. Tymczasem w herbacie mamy do czynienia z wodą wrzącą (wrzątkiem). W przepisach traktujących o sposobie parzenia herbaty, umieszczanych w książkach kucharskich i na opakowaniach herbaty, mówi się zwykle o wrzeniu. Takie sformułowanie jest źródłem różnych, w większości przypadków mylnych, interpretacji. Co należy rozumieć pod określeniem „wrzątek” przy przyrządzaniu herbaty? Na pierwszy rzut oka problem ten może wydawać się sztuczny, gdyż wszyscy wiemy, że pojęciem „wrzątek” określa się zwykle wrzącą wodę, a woda wrze w temperaturze 100°C. Jednakże wrzenie wody jest procesem złożonym, składającym się z trzech wyraźnie od siebie odróżniających się stadiów. Pierwsze stadium rozpoczyna się odrywaniem maleńkich pęcherzyków powietrza od dna czajnika, a także pojawieniem się grup pęcherzyków na powierzchni wody, przy ściankach naczynia. Następnie rośnie stopniowo liczba pęcherzyków tworzących się w wodzie i rozrywających się na powierzchni. Drugie stadium wrzenia charakteryzuje się masowym, gwałtownym podnoszeniem się pęcherzyków, które powodują początkowo lekkie zmętnienie, a następnie zbielenie wody, przypominającej wtedy sobą szybko płynącą wodę źródlaną. Jest to tak zwane „białe wrzenie”. Trwa ono bardzo krótko i szybko przechodzi w trzecie stadium — intensywne, burzliwe wrzenie, charakteryzujące się pojawieniem dużych, pękających pęcherzy, a następnie bryzgami. Pojawienie się pęcherzy oznacza, że woda zanadto przegotowała się i straciła dużo tlenu. Nie tylko zbytnio przegotowana woda, ale i woda, której wrzenie zostało przerwane w początku trzeciego stadium, nie jest odpowiednia do zaparzania herbaty. Za nieodpowiednią uważa się również wodę niedogotowaną – w pierwszym stadium wrzenia. Niedogotowana woda jednakże nie przyczynia się do pogorszenia jakości herbaty, może jedynie nieco obniżyć jej ekstraktywność. Natomiast w przypadku niektórych gatunków herbaty specjalnie stosuje się niedogotowaną wodę o temperaturze 50-60°C. Jednakże w ogromnej większości przypadków do zaparzania herbaty należy brać wodę w środku procesu wrzenia, gdy wrze ona „białym wrzeniem”, to znaczy w początku drugiego stadium. A więc dla herbaty nie jest odpowiedni każdy wrzątek. W jaki sposób można dopilnować tego bardzo krótkiego stadium wrzenia? Ludzie zwrócili uwagę, że trzem stadiom wrzenia wody odpowiadają trzy rodzaje wydawanych przez wodę dźwięków. W pierwszym stadium wrzenia słyszy się cienki, ledwo dający się rozróżnić dźwięk solowy. W drugim stadium staje się on podobny do szumu niewielkiego, uporządkowanego roju pszczelego. Przy przejściu w trzecie stadium wrzenia dźwięki wyraźnie nasilają się, jednakże ich równomierność zostaje zakłócona. Dźwięki jakby prześcigały się ze sobą i narastają w sposób chaotyczny. Tak więc po dźwięku, jak po sygnale, można zupełnie dokładnie określić moment, gdy woda osiągnie niezbędny stopień gotowości. I właśnie ta cecha wrzącej wody stała się podstawą wynalezienia samowara — rosyjskiej maszyny herbacianej – jak go słusznie nazywano w Europie Zachodniej. Samowar dzięki swojemu kształtowi, wzmacniającemu rezonans, posiada znakomite zdolności wydawania dźwięków, dokładnie informujących o stanie wrzenia wody: on „śpiewa” (pierwsze stadium), „szumi” (drugie stadium), „bulgocze” (trzecie stadium). Widać więc, że nie przypadkowo stosuje się w życiu codziennym i literaturze wyrażenie „szum samowara”, „samowar szumi”. Ten sygnał obwieszcza, że należy już parzyć herbatę. Ponieważ rozgrzewanie samowara odbywało się na powolnym ogniu (na węglach), właśnie za pomocą samowara można było szczególnie wygodnie ustalić właściwy moment drugiego stadium wrzenia. Samowar był swojego rodzaju „maszyną automatyczną”, przy sposobności wykonującą równocześnie szereg operacji (o innych funkcjach samowaru opowiemy niżej). Żeby zwykły, aluminiowy czajnik przeznaczony do gotowania wody wydawał wyraźne dźwięki, jak samowar, powinien mieć wygiętą (a nie prostą) szyjkę i należy go napełniać wodą nie do samej góry, ale również nie należy wlewać zbyt mało wody. Poziom wody powinien znajdować się o co najmniej 1 -0,5 cm powyżej poziomu otworu szyjki, wewnątrz czajnika. W takim przypadku po pierwsze – powietrze z zewnątrz nie będzie miało dostępu do czajnika, a po drugie – pomiędzy powierzchnią wody, a pokrywą czajnika pozostaje wolna przestrzeń, spełniająca rolę rezonatora. A więc wody do zaparzania herbaty w żadnym przypadku nie wolno przegotować. Przegotowana woda psuje herbatę, przydaje napojowi twardości i powoduje, że jest on jakby „pusty”, zubaża go, nie mówiąc już o tym, że przy tym ulatnia się prawie całkowicie aromat herbaty. A tymczasem nasze gospodynie ustawicznie pozostawiają na płycie bulgocące czajniki i następnie jeszcze utyskują na „złą jakość herbaty”. Woda wrząca ma jeszcze jedną szczególną cechę, wywierającą wpływ na jakość napoju herbacianego: woda powinna być zawsze świeża, zagotowana tylko jeden raz. Gdy wodę podgrzeje się lub doprowadzi do wrzenia powtórnie, jakość naparu herbacianego znacznie się pogarsza lub zupełnie nie otrzyma się właściwej herbaty. Szczególnie obniża się jakość herbaty, gdy do już zagotowanej wody dolewa się świeżej, a następnie tę mieszaninę zagotowuje się. Herbata zaparzana w wielokrotnie dolewanej i gotowanej wodzie całkowicie traci swój aromat, smak i zatraca korzystny wpływ na nasz organizm. W takim napoju herbaty nie ma – jest tylko zabarwiona woda. Nie nadaje się do przyrządzania herbaty również woda, którą zagotowuje się za pomocą zanurzonej grzałki elektrycznej. Wykonane na tej zasadzie czajniki elektryczne i elektryczne samowary nie mają nic wspólnego z właściwym samowarem, oprócz podobieństwa zewnętrznego. Nieodpowiednia do przyrządzania herbaty jest również woda uzyskana ze stopionego śniegu lub lodu, chociaż zwykle w życiu codziennym wodę ze śniegu traktuje się jako najbardziej miękką, gdy chodzi o wykorzystanie jej jako środka myjącego. Tak więc nie tylko jakiekolwiek zanieczyszczenia wody, ale i jej różne naturalne pochodzenie wywierają wpływ na herbatę. Herbata wykazuje niezwykłą czułość na wszelkie zmiany fizykochemiczne wody i reaguje w sposób niezwykle czuły już na nieznaczne odchylenia. Odchylenia te wystarczają, żeby zmienił się i pogorszył jej smak i żeby w końcu straciła częściowo lub całkowicie te korzystne cechy, za które ją lubimy i cenimy. Niekiedy podwyższona alkaliczność wody, a także inne jej modyfikacje powodują przechodzenie do naparu nierozpuszczalnych w zwykłych warunkach chemicznych składników herbaty, co również znacznie pogarsza jakość naparu. Tak więc jakość wody ma decydujące znaczenie przy przyrządzaniu herbaty. Wadi – oznacza dolinę, rum – teren położony wyżej. W praktyce nazwa oznacza obszar pustynny położony wysoko nad poziomem morza. Pustynia wpisana na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO, przypomina planetę Mars. I nie jest to przesada. Czerwone piaski, postrzępione, kruszejące skały, liczne łuki skalne, beduińskie campy przytulone do wysokich gór, sprawiają nieodparte wrażenie przebywania w innym wymiarze. Wystarczy usiąść i wyobrazić sobie, że oto jesteśmy sami na całej planecie. Nie bez kozery Wadi Rum była scenerią kilkunastu filmów. Kręcono tu Gwiezdne wojny, Czerwoną Planetę, Marsjanina czy Lawrence’a z Arabii. I to właśnie nazwisko Thomasa Edwarda Lawrence’a, spopularyzowanego przez kino jako Lawrence z Arabii, przewija się kilkakrotnie podczas zwiedzania pustyni. Jest tu i źródełko Lawrence’a i jego dom (a w zasadzie to kilka kamieni pozostałych rzekomo po jego domu), które w rzeczywistości wcale nie są „jego”, ale legenda jest i żyje, ku uciesze turystów. Zwiedzanie Wadi Rum jest podróżą przez ewolucję geologiczną Ziemi. Masywne wzniesienia wyrastają prosto z morza piasku, będącego wynikiem pierwotnego ruchu tektonicznego, który rozciął podłoże skalne, zanim wzniósł je wysoko nad powierzchnią pustyni. Dmuchający piasek i zimowe powodzie wygładziły doliny i wąwozy, kształtując piaskowiec w naturalne wieże i łukowate mosty. Twardszy, starszy granit tworzy podłoże Wadi Rum i jest widoczny wśród warstw bazowych wyższych gór. Krótka historia Oprócz zachwycającego krajobrazu pustynnego, Wadi Rum może się poszczycić niesamowitym krajobrazem kulturowym. W tym miejscu odkryto 25 000 petroglifów (rzeźby skalne), 20 000 inskrypcji i 154 stanowisk archeologicznych, śledząc ewolucję myśli ludzkiej i wczesny rozwój alfabetu. Petroglify, głównie wyryte na skałach, głazach i ścianach klifowych, obejmują wszystkie epoki od neolitu po okres nabatejski. Przedstawiają postaci ludzkie, łuki i strzały, a także zwierzęta takie jak wielbłądy, koziorożce i konie, również symbole – linie i kręgi, świadczące o pradawnej działalności duszpasterskiej, rolniczej i miejskiej. Te petroglify ujawniają również zmiany klimatu, od łagodnego wilgotnego do obecnego suchego klimatu pustynnego. Liczne napisy są głównie w czterech różnych językach, tamudzkim, nabatejskim, islamskim i arabskim, świadczą o powszechnym piśmiennictwie wśród społeczeństw na Półwyspie Arabskim. Wskazują również, że wielu ludzi różnych kultur zamieszkiwało Wadi Rum już 12 000 lat temu. Beduini Obecnie mieszkańcy pustyni to głównie Beduini, około kilkuset z nich mieszka w namiotach z koziej sierści i betonowych domach w wiosce Rum. Słowo beduin pochodzi od arabskiego badawi, co oznacza „mieszkaniec pustyni”. To właśnie Beduini przejęli cały ruch turystyczny w regionie. Otworzyli kilkadziesiąt campów na pustyni i organizują wycieczki piesze, jeep safari, a nawet loty balonem. Dla każdego coś miłego, są w stanie zorganizować wszystko, czego zapragniecie. Hodują wielbłądy i kozy, których liczne stada można spotkać podczas przejażdżki po pustyni. Poza wielbłądami, na których można także zwiedzać pustynię, Beduini kochają swoje Toyoty, którymi przewożą turystów po najpiękniejszych i w miarę dostępnych miejscach na Wadi Rum. To lud niezwykle gościnny i uczynny, mimo tego, że z turystyki obecnie żyją. Robią to jednak w taki sposób, by turysta był po prostu zadowolony. Jak zwiedzać Wadi Rum? Jak kto woli. Można na własną rękę, swoim/wynajętym samochodem (koniecznie z napędem 4×4), ale nie jest to zbyt popularne, gdyż na pustyni można się zwyczajnie zgubić. Można na wielbłądzie, wykupując camel ride u Beduinów, można pieszo jeśli macie na tyle siły i czasu. Najpopularniejszym jednak sposobem jest wynajęcie jeepa z kierowcą, który zorganizuje Wam prywatne safari i zawiezie wszędzie tam, gdzie chcecie. I jak nie jesteśmy zwolennikami turystyki zorganizowanej i zawsze wolimy wszystko sami, tak na Wadi Rum opcja ta wydała nam się bardzo dobra. Przede wszystkim dlatego, że nie trzeba zwiedzać w zorganizowanej grupie, takie prywatne safari może być dla jednej, dwóch czy ośmiu, jak w naszym przypadku, osób. Jedynie cena zależy od ilości osób, im więcej tym taniej. Safari może trwać 2, 4, 6 godzin lub cały dzień. My wybraliśmy opcję całodniową, z lunchem w połowie dnia. Pozwoliło nam to cieszyć się pustynią i wspaniałymi widokami przez wiele godzin i nie spieszyć się. Główna trasa większości safari wiedzie po tych samych punktach, w opcji całodniowej jest ich 10. Są to punkty widokowe, wydmy, kaniony, łuki skalne. Minus jest jednak taki, że w większości tych miejsc nie będziecie sami, a wręcz spotykać będziecie te same osoby kursujące z miejsca na miejsce. Z uwagi na naprawdę duży ruch turystyczny, nie będziecie sami na planecie Mars. No chyba, że będzie to jakiś nietypowy okres. Nasz pobyt na pustyni wypadł w Wielkanoc, a konkretnie w Lany Poniedziałek, zatem turystów było naprawdę sporo. Co zobaczyć na pustyni Wadi Rum? Źródełko Lawrence’a (Lawrence Spring) to pierwszy punkt na liście pustynnych atrakcji, do których na pewno dotrzecie. Znajduje się na górze Ain Abu Aineh, na którą trzeba się wspiąć nie tyle do samego źródełka, co dla (ponoć) wspaniałego widoku na cała okolicę. Ponoć, bo my nie wspięliśmy się, czego teraz żałuję. Po prawie tygodniu intensywnego chodzenia, po kilkanaście kilometrów dziennie, na myśl o tym, że zamiast być wożonymi, mamy gdzieś znowu wchodzić, poczuliśmy niemoc i tylko rozejrzeliśmy się na dole. Szkoda, bo widok z góry piękny, ale wyjątkowo czuję się usprawiedliwiona. Zresztą pod źródełkiem było dużo ludzi, rząd kolejnych się wspinał gęsiego i w sumie nic mnie nie zachęciło do wejścia. Nie popełniajcie tego błędu, nie dajcie się zwieść niepozornemu wyglądowi góry i wdrapcie się, choćby na czworaka 😉 Tuż przy szlaku znajduje się duży kamień z nabatejskimi napisami. Czerwona wydma Al Ramal (Red Dune) szybko okazało się, że nasz dzień nie przyniesie odpoczynku i co chwilę będziemy wychodzić z samochodu. Przed nami pojawiła się całkiem wysoka wydma w kolorze ciemno pomarańczowym, z drobniuteńkim ciepłym piaskiem. Z góry widoki iście marsjańskie. Malutkie campy rozrzucone po okolicy wyglądają jak jakieś stacje badawcze na Marsie, naprawdę można wczuć się w klimat 🙂 Kanion Khazali (Khazali Canyon) ma długość ok. 100 metrów, a ukryty jest w Jabal Khazali (jabal to góra). Kanion jest bardzo wąski, więc chwilę czekamy, aż wyjdą z niego inni turyści, a potem wchodzimy by podziwiać inskrypcje sprzed kilkuset lat. Rysunki i napisy w języku nabatejskim i arabskim, bardzo stare i naprawdę robią wrażenie. Warto rozglądać się po ścianach kanionu, bo inskrypcji jest sporo, w różnych miejscach. Na końcu kanionu jest mała dziupla, w której nasz przewodnik każe nam stanąć by zrobić nam zdjęcie. Mały łuk skalny (Small Arch) pierwszy z trzech łuków, które zobaczymy tego dnia. Bardzo łatwo dostępny, dwie minuty wchodzenia i łuk zdobyty. Z łuku niezłe widoki, a sam łuk ma ok. 4 metry długości. Dom Lawrence’a (Lawrence House) to właściwie dwie zrujnowane ściany domu zbudowanego przez Nabatejczyków, w którym Lawrence wcale nie mieszkał, a tylko zatrzymał się w nim. Ponieważ sam dom to nic ciekawego, wspięliśmy się na półkę skalną powyżej domu, z którego rozpościerały się kolejne nieziemskie widoki. Dzieci zostały przy samochodzie, bawiąc się w najlepsze. Potem poszukaliśmy miejsca na lunch. Nasz przewodnik znalazł ustronne miejsce, w którym odpoczęliśmy, leżąc na piasku i wygrzewając się w słońcu. Ponieważ jednak było to pod jakimś wzniesieniem, co chwilę doganiał nas cień, w którym szybko robiło się zimno. Byliśmy tam zupełnie sami i było przepięknie. Dzieci wdrapały się na skały, a przewodnik pichcił dla nas obiadek. Byliśmy tak głodni, że dosłownie rzuciliśmy się na jedzenie. Salem, bo tak miał na imię nasz przewodnik, rozłożył dywanik, przygotował hummus, foul (coś a la gulasz warzywny), chlebek arabski, pomidory i ogórki, tuńczyka z puszki i soki, a my mocno trzymając talerze pałaszowaliśmy zapamiętale 😀 Nawet zdjęcia nie zrobiłam, taka byłam głodna! Skalny grzyb (Mushroom Rock) Gdy już nabraliśmy sił, ruszyliśmy dalej. Kolejny punkt to skała w kształcie grzyba. Większość tych atrakcji to nie tylko konkretne skały, łuki czy kaniony, ale też piękne okolice, które można zwiedzić skoro już się zatrzymywaliśmy. Gdyby to ode mnie zależało, stawalibyśmy co kilka metrów 🙂 Tu pustynia ma już delikatniejszy odcień. Łuk Burdah (Burdah Arch) to największy łuk skalny na pustyni Wadi Rum, mierzy ok. 30 metrów długości, ale nie jest łatwo dostępny, więc podziwiamy go tylko z dołu. By wejść na łuk, trzeba poświęcić min. 1,5 godziny na wejście w jedną stronę, można wykupić taką wycieczkę osobno. Kanion Abu Khasaba (Abu Khasaba Canyon) wysiadamy w pobliżu wejścia do kanionu, a Salem czeka na nas z drugiej strony, przy wyjściu z kanionu. Wędrówka trwa ok. 30 minut, nie spieszymy się. Po drodze trzeba przecisnąć się przez wąskie skalne przejście, a nawet odrobinę wspiąć się na skały, a potem zbiec po wydmie. Widoki po drugiej stronie wspaniałe! Łuk skalny Umm Fruth (Umm Fruth Arch) to chyba najbardziej zatłoczone miejsce na Wadi Rum, przynajmniej przed zachodem słońca 🙂 Nie chciało nam się wspinać na kolejny łuk, ale Salem nas (dziewczyny) pogonił. Trafiliśmy akurat w taki czas, że była kolejka do wejścia i do zdjęcia i poczułam się jak na Giewoncie 😉 Ale łuk ładny i fotogeniczny, warto dotrzeć i tu. A potem Salem powiedział, że musi nazbierać gałązek na ognisko. Debatowaliśmy po co te gałązki i gdzie ma być to ognisko, no chyba nie w campie, bo ileż tych gałązek musielibyśmy nazbierać. Już po chwili zagadka została rozwiązana. Podjechaliśmy pod wysoką skałę, pod którą Salem ułożył materace i zaczął rozpalać ogień. Było zacisznie, wiatr nie wiał tak mocno, choć wieczór robił się już chłodny. Dzieci biegały wokół samochodu, ogień trzaskał aż miło, woda na herbatę się gotowała, a my w zadumie podziwialiśmy chylące się ku zachodowi słońce. I to były najpiękniejsza chwile w ciągu całego dnia. Pustynia mieniła się kolorami, niebo powoli zmieniało barwę z lazurowego błękitu na miękki niebieski, jasnoróżowy, lśniący pomarańczowy, płonący czerwony, a następnie na szary i na koniec stało się ciemne, rozświetlone jasnymi gwiazdami. A my wypytywaliśmy Salema ile ma lat (19 i od 3 wozi codziennie turystów), czy ma żonę (nie ma, bo jest „mały” ;), Beduini żenią się w wieku ok. 26 lat, nie wcześniej), o rodzinę (ma 5 braci i żadnej siostry), czy lubi piłkę nożną (lubi, zna Lewandowskiego i Piątka, sam nie gra bo nie ma już czasu, gdy codziennie jest na pustyni, ale kiedyś był dobry w piłkę), czy Jordania ma swoją reprezentację w piłkę nożną (nie ma, nie grają, są za słabi). Poprosiliśmy go by zaśpiewał, co zrobił z wyraźną przyjemnością. Dostaliśmy swoje herbaty z małą ilością cukru, sobie dosypał z pół kilo śmiejąc się, że to mało, bo Jordańczycy słodzą bardzo dużo. Opowiadał, że w styczniu jednego dnia spadł śnieg na pustyni, pierwszy raz po 10 latach. Że nie zawsze udaje się rozpalić ognisko i przygotować herbatę, bo mocno wieje, więc widać mieliśmy szczęście. I podczas tej przemiłej pogawędki, słońce zaszło. Chwilę jeszcze posiedzieliśmy przy ognisku, a potem pojechaliśmy do naszego campu na kolację. Wszystkie campy wyglądają podobnie, składają się z kilku do kilkunastu namiotów w biało-czarne pasy, wykonanych z koziego włosia i wielbłądzich włókien, odpornych na opady. Zatrzymaliśmy się w campie o wdzięcznej nazwie Desert Sunset&Tour. Kolacja podawana była w wielkim namiocie stanowiącym jadalnię, z paleniskiem pośrodku i oczywiście imbrykami z herbatą. Na kolację zaserwowano typowe beduińskie danie, czyli zarb. Składa się ono z kurczaka (czasem jagnięciny), ziemniaków, marchewki i cukinii, upieczonych na specjalnym trzypiętrowym ruszcie, w podziemnym piecu rozgrzanym węglami, przykrytym kocem i zasypanym piaskiem. Tuż po naszym powrocie do campu, gospodarze zawołali nas na zewnątrz by odkopać naszą kolację 🙂 Do tego podano zupę jarzynową do picia, kilka rodzajów sałatek, chlebek arabski, aromatyczny ryż i sos warzywny. Wszystko było świeże i pyszne. Po kolacji padliśmy jak kawki. Jazda na wielbłądach Rano, po śniadaniu, Salem odwiózł nas do wioski. Tam mieliśmy odbyć przejażdżkę na wielbłądach. Obiecaliśmy dziewczynkom jazdę na wielbłądach już w Omanie na pustyni, ale tam ta przyjemność dla naszej czwórki kosztowała ponad 600 zł za pół godziny. Na Wadi Rum wynegocjowałam godzinną przejażdżkę w ramach całego pakietu. W drodze z campu do wioski widoki nadal nieziemskie. Umowa była taka, że przejażdżkę mieliśmy rozpocząć przy Źródełku Lawrence’a, ale ponoć wielbłądy były zajęte i właściciel campu zamówił dla nas inne, które miały wystartować z wioski i wrócić do wioski, a wszystko w ciągu godziny. Zaprotestowałam, że w tym czasie to nie wyjdziemy nawet na pustynię, bo wielbłądy idą bardzo wolno, więc szybko zdecydował, że dojdziemy na nich do Źródełka Lawrence’a, a stamtąd odbierze nas Salem. Tak też się to odbyło. I tak zakończyła się nasza przygoda z pustynią Wadi Rum. Gorąco zachęcam do spędzenia na pustyni co najmniej jednego całego dnia z noclegiem w jednym z beduińskich campów. Pustynia jest przepiękna zarówno w dzień, jak i nocą, gdy miliony gwiazd rozświetlają niebo, przecięte mleczną drogą i niezmącone światłami cywilizacji. Jak zorganizować i ile kosztuje zwiedzanie pustyni Wadi Rum? jak w ogóle dotrzeć do Jordanii i jak ją zwiedzać, opiszę w osobnym wpisie pustynię najlepiej odwiedzić w październiku i listopadzie, a potem od marca do kwietnia, latem temperatury są nie do wytrzymania, a zimą może padać i jest zimno najlepiej wcześniej wybrać camp, np. na stronie a jest ich tam kilkadziesiąt i umówić się z właścicielem na cały pakiet obejmujący nocleg w campie ze śniadaniem i kolacją, safari (ze wskazaniem jego długości), z lunchem lub bez, z jazdą na wielbłądach czy z innymi, specjalnymi życzeniami lub wycieczkami po pustyni ja korespondowałam w sprawie pakietu z dwoma campami- jednym bardziej luksusowym, który nie dość, że nie potrafił mi konkretnie odpowiedzieć ile będzie kosztować całodniowe safari, to ostateczna cena była dla naszej rodziny wyższa o ponad 600 zł od oferty, z której skorzystaliśmy. A pole do negocjacji mieliśmy spore, bo podróżowaliśmy w 8 osób ostatecznie dogadaliśmy się z Moharebem, właścicielem Desert Sunset&Tour, który zaproponował nam cenę 60 JOD (ok. 330 zł) od osoby dorosłej i 45 JOD (248 zł) za dziecko za pakiet: całodniowe safari, lunch, kolacja, nocleg, śniadanie, godzina jazda na wielbłądach i transport z wioski do campu i z powrotem camp jest bardzo ładnie położony, namioty czyste, pościel i ciepłe koce, łazienki są wspólne w murowanym domku (była ciepła woda), również czyste, jedzenie pyszne i w dużej ilości wstęp do Wadi Rum kosztuje 5 JOD, płatny jest w Visitor Centre, jeśli macie Jordan Pass to opłata jest wliczona w cenę karty by dotrzeć do pustyni trzeba najpierw przejechać przez Visitor Centre, gdzie stoi strażnik. Jeśli nie macie rezerwacji w żadnym campie to można skorzystać z ofert w Visitor Centre (jest tam stały cennik noclegów i wycieczek). Jeśli macie to jedziecie dalej, nas nie zapytano nawet o opłatę ani o Jordan Pass, tylko o nazwisko Beduina, z którym byliśmy umówieni kilka kilometrów za Visitor Centre znajduje się wioska Rum, w której można zrobić ostatnie zakupy lub zostawić samochód na czas pobytu na pustyni (nasz został pod „lokalem” Mohareba) stamtąd zabrał nas Salem, nasz przewodnik i ruszyliśmy na podbój Marsa. Podobał Ci się ten wpis? Polub nasz profil na Facebooku. Zobacz także: Wadi Numeira – niezwykły kanion w Jordanii

grupa turystów gotowała wodę na herbatę