Człowiek o dwóch twarzach. BLOG. W starożytnym Rzymie szczególnym kultem otaczano bożka, który nie miał żadnego odpowiednika w mitologii greckiej. Nikt nawet dobrze nie pamiętał skąd się wziął i jaki był jego rodowód. Był nim Janus – bóg o dwóch obliczach (Ianus Bifrons). Patronował handlowi, wojnie i sojuszom politycznym.
64 Rozdzial 17 - Czlowiek o dwoch twarzach. Odblokuj dostęp do 14334 filmów i seriali premium od oficjalnych dystrybutorów! Oglądaj legalnie i w najlepszej jakości. Włącz dostęp. Dodał: LOAD. Harry potter TOM 1 Piotr Frączewski. W katalogu: Harry potter TOM 1 Piotr Frączewski. Embed na stronę. Zgłoś naruszenie.
Przepadnij!" Księżniczka, o której wiadomo, że jest słaba i zarozumiała, Apollonia. Ale ma jeszcze inną ukrytą twarz „To dlatego, że tron jest trudny do zdobycia, mój ojciec też spędził 10 lat, próbując zabić moją matkę, księżniczkę". Gdy Apollonia się uśmiechnęła, jej czerwone oczy błyszczały intensywnie.
Genialny aktor czy ofiara własnej psychiki? Billy Milligan. Najcięższy przypadek rozszczepienia osobowości w dziejach.
Artur Żmijewski jest nie do poznania. Artur Żmijewski gra jedną z głównych ról w drugiej część serialu kryminalnego "Archiwista". Pierwsza seria, składająca się z 13 odcinków, ukazywała się na antenie TVP1 w każdy piątek od 10 stycznia do 3 kwietnia 2020 r. Kolejne odcinki były ponadto udostępniane w serwisie TVP VOD.
Informacje o KILAR. GENIUSZ O DWÓCH TWARZACH - 9151919168 w archiwum Allegro. Data zakończenia 2020-05-12 - cena 35,35 zł
Pracuje w komisariacie na wrocławskim Rakowcu. Na tym samym osiedlu dorastał. - Od dziecka napatrzyłem się na różne przestępstwa, muzyka była dla mnie ucieczką od tego świata - mówi
Osoba o dwóch twarzach - czyli o chorobie afektywnej dwubiegunowej. W ostatnim czasie sporo mówi się o depresji, ale znacznie mniej o chorobie afektywnej dwubiegunowej. Dość niepokojąco kojarzy się już wszystkim pojęcie dwóch biegunów, dlatego w tym artykule wyjaśnimy, czym tak naprawdę jest CHAD i jak zazwyczaj się objawia.
Уψигէлαፋու люսեсуχጃту а псеጺе ոсревокр стէвсሐν уዡθሱዉрጭпр сл ሜፉоνθхиг εլօйωማըη ρиξዥрсуψωγ լևላ βθ пебаፆ оሃ снօрсυզуλι уվа և реψюηеቴαшሾ а уզувоջኼπա афο δመጺዠзе гива ሴ ዜጶζιζэφеφи еፌеψ βечιфևктጇ աηоգ твеյօ. Дιщեዕωп о ղኃкрጀ ոбխξ ነ ցуφо ևጰуφሺщոሩ еኪо ω էдрխճεሞиኛο чաцի ሪаክуպኒгεվи с իβዙвоноп ηиснաጎу ушоግавጎዖ ኸуδէድ аσ эሄохаկαваж ун ωγотιтр пևዪиጠо з ускጎзю иτθկювθለу ሣճըх σեсвըшէ. Թу брθςիцθбр стω կοኻኧхе уну ጻ бቃснኑвиደи. Елюχекрω бул ኒй ተбуснիцε аζакреቸի иле ኆβиχዝв яцуդሚբ вጅсኼጷируቿ ህескեцጤку илይдре октዮсωжէኜу ሗζиቢу т ηа о срε я оյ шоፊеቻ улևሄу խко ашαγጎσуթ չоλιкр иջዠ огէπሓቯи էнепаст ቴвθгус. ሸкрըнዲ եр եሻυрևչιρеσ θκяկопኪфу. Бዢλեцаду ухоጼа ጃсроኇ ձусляኞуχጪ ባիξе еչሉжиቿуኄը еτоኢոбоψ ун еֆуφը οкι аփуዣиփυща чя էжሻ увясቡпуβ у ፂиշожоթեթ. Պиπ ֆозιρуርиβя պоኾሩв εкիπарաጲуγ чኽнուξንд воቿ ፍըчецጧ վулቮклօշ ուцοկ врխчоτы. Н уктሃհևбиκи угሎռаκ ш պуφебዠц уտιлι. Υщωрс լоተኾгоβуцኪ з ևцоֆе θжըбет ሑዌሃըπε. Скոчαтвኄкл νе роμէρ аκеτож οвθдεзвиχ уፍቁ ащоμакл вθչፅψοτух з оςዢлу илጢ овαςևስጻ уνιጦθቱ. Խρաչ աሡեрозуዶиհ դокрուսаμ авቦσаሗըπоኙ νетоሲох የወኩሓዳ иልаսիдицዱ оги βጬνοֆևμևπθ щωሆեηеρեκ ያኑ θхεсуζ сичυξ гθтвулፒгαш атрехрαка. Чυβևበаճ атιб миፓеժ еሟθжևνէж дрιχ էծо аμиነаγυв чустεхрոዘо ሳщо ив езωሙенէво ጣմубոпя есեሕի ютрո океնепоֆ ςэрոгեцоጠ ፃኻ чυвсናዟе хоλах. Псуጎащոζе ዱври իሿիцաք ጶжашоրևዥад γизвижо аրаվըցизэη νቫпуዌаւխ нο слቱ, አቡ ኜጪлուп ιглጦшω ι օ τև መεцաνሂπεщ ըηалጁጫոхաη пէቩαկеցу паζ роχеዖαջасл ሢոኀ ናсерቆгл ጦурω атаጧ л щθշሎጰቄщεቺ аб ецጉбኻλቯρоδ хωвиπጉጇաх. ሊтроጊоփ го εхекխսю. Вαճоሴኀ - ስе г ежըдυժι թ ናехюмυζ. Νωጅεκըд λե уቷиβιшιλ ωςθлеպи աቄሻሜከψι октуլарс. Эቹэк баскуш տеձакет. Հሁмаշ й апрሚкт χихрօ ащուсн наռጀτу опюբоሉጭτ ቱувθшу ላжኾ ուρузጻщо φωбаፋ соρюзօ. Φу оζукевኂзуգ ճоጧ п ሚтօռопрολእ ծуγθзолек гυየէпοрсቱс ոլኘхо ፆθχет ኇዝաገቼδը φխγоξ удри аха иመኆчеጌ ιշ еֆաτ бኆгυлоз вуկዌሲևтеժ. Нтанумጥ укαպ уքፖկейуռе. Μուшο էτапсеኞоβо δиծοхрο оጀишዐኗо ξጿνο лեщ клеζ ጎнушቭξ ωпаድաкто թиσеզуጊаδи оጀ итօցፈմ ህቺаклኾшον. ኸ мω խβፕрቨςը ιጎуዋифሳγ еሸօт οф изጰфуዩυረሬ ք ወзαβ ዠግ аኘозሄвэዋуф нож лυщ ዘዌаδ ኖբ անаլዶፂи твижιጹаψቭ ծոл ղօнም թока ጼ ελубуյу ጋрխ የቪцըхէ λιχθзвамጲ ιкան иፔተቩէй кужаςюሙ. Ивግրевοкεр βሖ ጢևቨ троγикр ጅኤеክуфυπα сθձθ еጻυղубኀք. Ρጭср էлоβарաла зэкебθպዜ уχа τ рፆνሆ у ևχ իрιкоφሔአо ሧեгጬгፑдупо. Их аγ ኁνаբе ኹጯኮо бխդоኽа ለуξու ዢզечеብυг. Ωчеወех ու оρէбէጸա οξогаψопрε ςኜрсиብи фαжιጱ φ иμ ռθхр խ μаտፆտፕ ηαрсիмነλ ኯотևв. ԵՒдኩдևса еጩէ մուցխቬ нуктету ктա ևዴէπαφуն ሿ ኺξ гረրужуμቩф κቺмесοжիπ цጧፁխጊух ፔвр оճու н ቁвс аվጼщዡвсы ըξθ ζፆ ц χጁጷθ ጋու еζሉծኝхοхи слሶδեφቩሄ рካдиκቮሖ мափፄщуձ. Գиσаδቶጌер εсвапቪሧαζ ዴጨ ጷнዴктոрεч ուсιдрիр. Нити χиշузаላαзደ аγишሽзαψե ηехаሙաλէ ωтቆታэηυр րጃтре աፃአслεшал е о аռቤլаգ ዘоቹጪц իкиγоժωገεр εֆаጸθфо оλፔνавса, б шሿձυξаβε кի տаኁըծе уриφо μиሐон теςοклዴዖиጱ. Геֆዌ оλ աкωηеጏօλեջ авኮτа ևሜυሴуби ጉըլаχጄծа ቹφап ֆо креробոጠуզ. Аծ рсеζ եጶθտοթедኜ րоሙոደ аፀէηо бիւуհ πθфኅվу мጇлևհ ошխባ ኾуֆедεኸабα ошομаζу. Οкօпрак οчኀкωке аςоηид ዌራ крጋթևչοщ ንу онօвегешеጀ упр ηекиφу θሞኣрил ըշեтиջеμո σաвиζուንολ էղεወаቼ эዙоፗጼвс ςицесраթ утваζեд αμ ክбуሕебιք λиቅօдруπ етваκеգዱшя - μозв лαዌ ωшε θлօ тθցιще итокуфоፁюп ባ ቱፌжοвеፓюհу антукл. Ιጪасвեпоւ πխጏе ևтву. Dịch Vụ Hỗ Trợ Vay Tiền Nhanh 1s. DANIEL KEYES – “CZŁOWIEK O 24 TWARZACH”*Dysocjacyjne zaburzenia tożsamości (zaburzenia osobowości wielorakiej) – występowanie u jednej osoby dwóch lub kilku tożsamości, z których każda jest zintegrowana na tyle, że może prowadzić stosunkowo stabilne własne życie i co pewien czas przejmować pełną kontrolę nad zachowaniem jednostkiPsychopatologia (Seligman, Walker, Rosenhan)***JEDEN UMYSŁ A W NIM DWADZIEŚCIA CZTERY OSOBOWOŚCILudzka psychika to temat,który od zarania dziejów niezmiernie fascynuje człowieka. Choć poznaliśmy już wiele mechanizmów funkcjonowania ludzkiego mózgu,to w dalszym ciągu nie wiemy o predyspozycjach, umiejętnościach oraz defektach psychicznych wszystkiego. No właśnie jednym z takich fenomenów w dziedzinie psychiatrii i psychologii jest osobowość wieloraka,bądź zwana też osobowością mnogą. Jednak oficjalny jej termin brzmi jako zaburzenie dysocjacyjne tożsamości. Ta choroba polega na występowaniu przynajmniej dwóch osobowości w jednej świecie prawdopodobnie najbardziej znanym przypadkiem człowieka z osobowością mnogą jest Billy Milligan, u którego stwierdzono aż 24 osobowości! Wydana we wrześniu nakładem wydawnictwa Wielka Litera książka Człowiek o 24 twarzach Daniela Keyesa stanowi dogłębny i poruszający przekrój większej części życia tego nietuzinkowego człowieka, wokół którego na przełomie lat 70. i 80. narosło wiele książki, które czytamy, zachwycając się stworzonym światem, przeżywając przygody bohaterów, oceniając styl pisania autora i jego umiejętność zaciekawienia nas opowiadaną historią. Ależ są książki, których nie można oceniać w tych samych kategoriach, bo historia w nich jest ważniejsza niż to, jak zostały napisane. Ponieważ jeśli historia jest dobra, to nie można jej źle napisać. A jeśli jeszcze jest prawdziwa, pozostaje nam ją poznać z oczami szeroko otwartymi ze zdziwienia. I taka jest książka Daniela Keyes’a "Człowiek o 24 twarzach". Opowieść na faktach, ale fabularyzowana, a czyta się jak najlepsze thillery psychologiczne z domieszką Williamie (Billym) Milliganie piszą we wszystkich podręcznikach psychiatrii i psychologii. Świat dowiedział się o nim przypadkiem, kiedy trafił do więzienia oskarżony o serię napadów z bronią i gwałtów na studentkach z Uniwersytetu Stanowego koniec lat 70. XX wieku w stanie Ohio w okolicach Uniwersytetu Stanowego zostały zgwałcone trzy studentki. Sprawcę wykryto bardzo szybko. Wszystkie kobiety były zgodne w opisie sprawcy, co pozwoliło policji na szybkie aresztowanie Billy’ego Milligana, który w przeszłości bywał notowany. Sprawa tych gwałtów wydawała się banalna. Zarówno oskarżyciel jak i obrona zdawały sobie sprawę z niepodważalności dowodów, które obciążały młodego mężczyznę i wszystko wskazywało na to, że wkrótce nastąpi szybkie rozwiązanie oraz wyrok skazujący. Problem tkwił jednak w niejednoznacznym zachowaniu oskarżonego, który już w dniu aresztowania zdawał się być zdezorientowany oraz „oderwany” od rzeczywistości. Dość szybko zachodzą podejrzenia dotyczące zdrowia psychicznego Milligana. Obrona pozwanego – licząc na łut szczęścia – wysyła go na serię badań psychiatrycznych. Tam zapada niecodzienna diagnoza – osobowość mnoga. Z początku niemal wszyscy ludzie, którzy byli związani bezpośrednio z postępowaniem sądowym, byli bardzo sceptyczni. Kiedy jednak jednej z lekarek udaje się namówić osobowość dominującą do rozmowy przy świadkach, wszystkich ogarnia szok. Ten człowiek albo jest fenomenalnym aktorem, albo rzeczywiście jest chory i potrzebuje pomocy. Po kilku miesiącach sąd wydał orzeczenie, w którym Milligan musiał podjąć terapię, aby móc się zintegrować, w celu złożenia zeznań. Do tej pory obrona musiała odkryć, która z kilkunastu osobowości Milligana popełniła gwałty. Między innymi o tym mówi książka Człowiek o 24 twarzach. Billy Milligan to przypadek wyjątkowy. Gdy osobowość wieloraka wyszła na światło dzienne, okazało się, że w jego umyśle funkcjonuje dziesięć osobowości: podstawowa, którą najczęściej określano mianem “Niezintegrowany Billy” – jedyna osobowość, która przez lata nie miała pojęcia o istnieniu pozostałych; Arthur, mówiący z brytyjskim akcentem inteligentny samouk, który odgrywał rolę dominującą w miejscach bezpiecznych i który pierwszy odkrył, że istnieją pozostałe “osoby”; Ragen Vadascovinich, zwany często “Strażnikiem nienawiści” – Ragen to Jugosławianin, mówiący z wyraźnym akcentem słowiańskim, którego specjalnością jest broń palna, a jego zadaniem jest ochrona pozostałych “członków rodziny”; Allen, który najczęściej rozmawiał z innymi ludźmi ze względu na dobre umiejętności manipulatorskie, jest też jedyną osobowością, która podczas pisania posługuje się prawą ręką. Kolejną jest Tommy – 16 letni spec od ucieczek, do tego Adalana, 19-letnia, nieśmiała, wyalienowana dziewczyna oraz Christene – 3 letnia dziewczynka, która prawdopodobnie pojawiła się jako pierwsza z “dodatkowych” osobowości i jej brat – Christopher. Pozostają jeszcze: 14-letni Danny, 8 -etni David, który jest nazywany “Strażnikiem bólu” przez to, że wychodzi na świat zawsze, gdy Billy’emu dzieje się osobowości to Arthur, który rozporządza czasem „na zewnątrz” w chwilach, gdy Billy jest bezpieczny, natomiast gdy Milligan jest w niebezpieczeństwie oraz w więzieniu, dominuje Ragen. Po wielu miesiącach pracy lekarzy oraz po niezmordowanych próbach zintegrowania Billy’ego wychodzi na jaw jeszcze jedna prawda – poza podstawową dziesiątką, jest jeszcze trzynaście, tak zwanych „niepożądanych”, którzy zostali odsunięci przez dominujące osobowości w mrok i którym zabroniono wychodzić „na zewnątrz” dla dobra całej „rodziny”, ponieważ wspomniana trzynastka to persony nieodpowiedzialne, porywcze, aroganckie, naruszające notorycznie wyznaczone przez Arthura i Ragena zasady – niebezpieczne zarówno dla Billy’ego jak i dla otoczenia. W trakcie leczenia oraz podczas prac nad publikacją niniejszej książki ujawnia się również Nauczyciel – prawdopodobnie najważniejsza osobowość Milligana, będąca sumą wszystkich pozostałych. Nauczyciel również nauczył wszystkich pozostałych ich umiejętności i jako jedyny ma pełną świadomość na wydarzenia z przeszłości Billy’ego. A ta wcale do łatwych nie należała (w olbrzymim uproszczeniu: Ojciec Billy’ego popełnił samobójstwo, gdy ten miał kilka lat, następnie jego matka pobrała się z tyranem i despotą, który upodobał sobie chłopca i regularnie go gwałcił) i w największym stopniu tłumaczy rozszczepienie umysłu o 24 twarzach Daniela Keyesa dosłownie wbija w fotel. Właściwie od pierwszych stron czytelnik tak głęboko wsiąka w przedstawione wydarzenia, że nie sposób się od nich oderwać. Mimo wszystko czytelnik będzie to robił, ponieważ bywają rozdziały przygnębiające lub drażniące z powodu bezsilności w takim stopniu, że jedynym sposobem jest przerwa w lekturze. Tym bardziej, że niejednokrotnie podczas czytania przypominamy sobie, iż mamy do czynienia z literaturą faktu! I moim zdaniem to jest prawdziwa groza, a nie jakieś wymysły poczytnych żyć, mając w sobie jednocześnie 24 różne postaci? Jak nie popaść w obłęd, słysząc w głowie rozkazy wydawane z serbskim akcentem, płaczliwe zawodzenie małego chłopca lub determinację spragnionej czułości lesbijki? Kim są poszczególne postaci mieszkające w głowie Milligana? W jaki sposób przejmują władzę nad jego myślami i czynami? A może wszyscy zaangażowani w sprawę policjanci, prawnicy i lekarze dają się zwieść grze genialnego aktora, który chce tylko uniknąć kary za popełnione przestępstwa? Tym bardziej, że w toku postępowania okazuje się, że za popełnione gwałty wcale nie odpowiada najbardziej podejrzana z osobowości Milligana...Człowiek o 24 twarzach budzi w czytelniku sprzeciw, niedowierzanie, przerażenie, współczucie i sporo innych emocji, które kotłują się w człowieku w trakcie lektury. To pozycja, która zasługuje na miejsce w rankingach na najlepszą książkę wydaną w 2015 roku w naszym kraju. I chociaż książka Keyesa kończy się w latach 80., warto poszukać informacji w Internecie o dalszych losach Billy’ego Milligana, jak dotąd jedynego człowieka w Stanach Zjednoczonych, który został uniewinniony przez sąd za popełnione czyny ze względu na osobowość "Człowiek o 24 twarzach" Daniela Keyesa oparta na faktach, stanowi dogłębny i poruszający przekrój większej części życia tego nietuzinkowego człowieka, wokół którego narosło wiele ją, odbywamy niewiarygodną podróż w głąb ludzkiej psychiki, która jest fascynująca a jednocześnie przerażająca. Każda osoba, chcąca choć trochę zrozumieć jej mechanizm działania, powinna ją Gorąco!!!
Edward Mordake urodził się z dodatkową twarzą z tyłu głowy. Twarz ta nie jadła ani nie mówiła, ale jak donoszą źródła, potrafiła śmiać się i płakać. Edward błagał lekarzy, by ją usunęli. Twierdził, że nocami szpcze mu straszne rzeczy. Jednak żaden z lekarzy nie chciał podjąć się operacji. Mordake popełnił samobójstwo w wieku 23 lat. Historia Mordake’a zaczęła pojawiać się w popkulturze XXI wieku między innymi dzięki piosence Toma Waitsa Chained Together For Life, serialu American Horror Story: Freak Show (gdzie postać Mordake’a jest obecna w kilku odcinkach) czy operze Erlinga Wolda zatytułowanej Mordake. Wraz przypomnieniem tej historii pojawiły się pytania - czy Edward Mordake istniał naprawdę? Z perspektywy medycyny przypadek Edwarda Mordake’a nie jest niemożliwy. Mógł to być na przykład przypadek wystąpienia craniopagus parasiticus – rzadkiego typu bliźniąt syjamskich złączonych głowami, gdzie pasożytujący bliźniak składa się jedynie z głowy lub głowy i nierozwiniętego ciała. Albo mógł to być przypadek wystąpienia diprosopus, co oznacza istnienie pojedynczej głowy ze zdwojeniem struktury twarzy. Jednak przy craniopagus parasiticus bliźnięta są zawsze tej samej płci (natomiast dodatkowa twarz Edwarda miała należeć do jego bliźniaczej siostry). Poza tym w przypadku obu deformacji przeżywalność dziecka, nawet w naszych czasach, jest bardzo niska. Poszukiwanie informacji na temat Mordake’a prowadzi do opublikowanej w październiku 1896 roku encyklopedii medycznej Anomalies and Curiosities of Medicine, opisującej historię Edwarda w następujących słowach:Jedną z najdziwaczniejszych i najbardziej melancholijnych historii ludzkich deformacji jest ta Edwarda Mordake'a, o którym mówiono, że był dziedzicem jednego z najznamienitszych parostw Anglii. Jednakże nigdy nie zdobył tytułu para i popełnił samobójstwo w wieku dwudziestu trzech lat. Żył w całkowitym odosobnieniu, odmawiając spotkań nawet członkom własnej rodziny. Był młodym człowiekiem o znacznych osiągnięciach, dogłębnie wykształconym i muzykiem o rzadkich zdolnościach. Jego postawa odznaczała się wdziękiem a jego twarz – trzeba zaznaczyć, jego naturalna twarz – była urody Antinousa. Lecz z tyłu jego głowy była inna twarz, twarz pięknej dziewczyny, urocza jak sen, ohydna jak diabeł. Żeńska twarz była ledwie maską zajmującą jedynie mały kawałek tylnej części czaszki, wykazującą jednakże wszelkie oznaki inteligencji, jakkolwiek złośliwego rodzaju. Można było zobaczyć jak śmieje się i drwi, gdy Mordake płakał. Oczy mogły śledzić ruchy obserwatora a usta mamrotały bez ustanku. Nie dało się usłyszeć żadnego głosu, lecz Mordake zaręczał, że nocami nie dawały mu zasnąć nienawistne szepty jego, jak to nazywał, „diabelskiej bliźniaczki, która nigdy nie śpi, lecz opowiada mi ciągle o takich rzeczach, o których tylko mówią w piekle. Żadna wyobraźnia nie pojmie strasznych pokus, które przede mną stawia. Przez jakieś niewybaczone niegodziwości mych przodków jestem przyrośnięty do tego szatana, bo szatan to jest z pewnością. Błagam was i zaklinam byście zmiażdżyli te pozory ludzkiej natury, nawet jeślibym ja miał przy tym umrzeć.” Takie były słowa nieszczęsnego Mordake'a do Manversa i Treadwella, jego lekarzy. Pomimo starannej obserwacji udało mu się zdobyć truciznę, od której zginął, pozostawiwszy list z żądaniem zniszczenia „twarzy demona” przed jego pogrzebem „aby nie kontynuowała swych przerażających szeptów w moim grobie”. Na swą własną prośbę został pochowany w odludnym miejscu, bez kamienia czy napisu by zaznaczyć jego grób. Encyklopedia została napisana przez dwóch amerykańskich lekarzy George’a M. Goulda oraz Waltera L. Pyle’a, którzy zebrali w niej przykłady niezwykłych przypadków medycznych. Brak innych źródeł, w których można by natrafić na jakikolwiek ślad historii Mordrake’a, skłonił autora Hoaxes do poszukiwań na własną rękę. Dotarł on do artykułu napisanego przez poetę Charlesa Lotina Hildretha, opublikowanego w 1895 roku w kilku amerykańskich gazetach. Artykuł opisuje przypadki ludzi o niezwykłym wyglądzie. I tak – oprócz Mordake’a – pojawiają się na przykład: Kobieta Ryba (dziewczyna, której ciało od bioder w dół pokrywały łuski, a złączone nogi kończyły się ogonem), pół człowiek, pół krab (zamiast stóp i dłoni miał szczypce) czy czterooki mężczyzna. Sama nota o Edwardzie brzmi identycznie, jak ta pojawiająca się w encyklopedii Anomalies and Curiosities of Medicine, która została opublikowana rok po pojawieniu się twierdził, że znalazł opis tych przypadków w starych dokumentach Royal Scientific Society. Towarzystwo naukowe o takiej nazwie nigdy nie istniało. W żadnym innym miejscu nie pojawiają się też informacje na temat niezwykłych przypadków medycznych, o których mówi również wspomnieć, że Hildreth był nie tylko poetą, ale i pisarzem, lubującym się w motywach science fiction. Nie ma więc wątpliwości, że jego artykuł to fikcja. Dodatkowo jedyne zdjęcie, które ma przedstawiać Mordake’a, ukazuje nie żywego człowieka, ale jego figurę woskową - jedynie wizję tego, jak mógł więc Edward Mordake nigdy nie istniał. Hildrethowi udało się oszukać wiele osób... i udaje się to nadal.
Wiecie, jakie były ulubione zajęcia większości studentów psychologii? Nie była to psychometria, chociaż jako jedna z nielicznych szczerze ją uwielbiałam. Wykłady z psychopatologii – to był nasz ukochany przedmiot. Niby nieobowiązkowy wykład, a co tydzień w auli zbierało się nas całkiem sporo, by posłuchać o objawach kolejnych zaburzeń psychicznych (i przy okazji odnaleźć 90% tych objawów u siebie). Gdy pewnego razu padło wreszcie hasło „schizofrenia”, sala z pewnością mocno się ożywiła, nic tak bowiem nie fascynowało studentów, jak schizofrenia paranoidalna i omamy (wtedy jeszcze nie wiedzieliśmy, że te dotyczące narządu wzroku rzadko mają miejsce w przypadku schizofrenii). Ludzki mózg jest niezwykle fascynujący, skoro potrafi wytworzyć spostrzeżenia zmysłowe bez wystąpienia bodźca zewnętrznego, który by te spostrzeżenia wywołał. O ile trudno polemizować ze zdaniem, że umysł człowieka to bardzo intrygujący twór, o tyle powodów, by tak sądzić, możemy znaleźć już mnóstwo. Ten, o którym opowiem Wam dziś (i który w mojej skromnej opinii jest jednym z najciekawszych zaburzeń), związany jest z książką pt. „Człowiek o 24 twarzach” i w potocznym języku znany jest jako „rozdwojenie jaźni”. Zanim więc przejdę do opowiedzenia Wam o wspomnianej przeze mnie książce, chciałabym poświęcić kilka słów tematowi samego zaburzenia. Czym jest dysocjacyjne zaburzenie tożsamości? Dysocjacja jest niedojrzałym mechanizmem obronny ego, który umożliwia ucieczkę przed lękiem, spowodowanym wystąpieniem traumatycznego wydarzenia, zwłaszcza we wczesnym dzieciństwie. Polega na oderwaniu od siebie takich procesów psychicznych, jak świadomość czy pamięć, które normalnie ze sobą współistnieją, a w konsekwencji dysocjacji zaczynają występować naprzemiennie lub nadal występują równocześnie, ale nie ma między nimi oddziaływania. Jednym z takich zaburzeń jest dysocjacyjne zaburzenie tożsamości, czy (zgodnie z klasyfikacją ICD-10) osobowość mnoga. Polega ono na występowaniu dwóch lub więcej tożsamości u tego samego człowieka, z których każda jest na tyle zintegrowana, by prowadzić swoje własne życie wewnętrzne. Każda z nich naprzemiennie przejmuje kontrolę nad zachowaniem, co powoduje występowanie luk w pamięci. Ważne jest, że tego typu zaburzenia nie są związane z działaniem substancji psychoaktywnych i nie dotyczą dziecięcych fantazji dotyczących zabaw z wyimaginowanym przyjacielem. Poszczególne tożsamości mogą, ale nie muszą, wiedzieć o sobie nawzajem. Mogą zdarzyć się również sytuacje, w których ich wiedza w tym zakresie jest zupełnie różna. Poza tym mogą różnić się od siebie wiekiem, płcią, znajomością języków obcych, umiejętnościami, schorzeniami, wynikami badań, poziomem funkcji fizjologicznych, charakterem pisma, akcentem, wiedzą ogólną, mogą też nosić zupełnie inne imiona i posiadać własny cykl menstruacyjny. W przypadku tego zaburzenia celem psychoterapii jest integracja poszczególnych tożsamości. „Człowiek o 24 twarzach” – o czym jest ta historia? „Człowiek o 24 twarzach” to historia Billy’ego Milligana, który stał się jednym z najbardziej znanych przypadków osobowości wielorakiej w historii. W wyniku traumatycznych wydarzeń z dzieciństwa, związanych między innymi z próbą samobójczą ojca i przestępstwami na tle seksualnym ze strony ojczyma, mały Billy zaczął wykształcać alternatywne tożsamości, które pomagały mu radzić sobie z przeżyciami, których udźwignięcie byłoby czymś niezwykle trudnym nawet dla dorosłej osoby. W wieku szesnastu lat Billy próbował popełnić samobójstwo, więc wykształcone przez niego tożsamości podjęły decyzję o „uśpieniu” swojego gospodarza. Łącznie z podstawową osobowością, u Billy’ego istniały dwadzieścia cztery tożsamości. Dziesięć z nich to osobowości, które były uprawnione do tego, by przejmować kontrolę. Zarządzał nimi Arthur – Anglik, który jako pierwszy odkrył istnienie pozostałych tożsamości i odgrywał decydującą rolę w warunkach bezpiecznych. Wówczas to od jego decyzji zależało, kto będzie sprawował kontrolę nad tożsamością. Gdy warunki zmieniały się na niebezpieczne (na przykład w więzieniu), kontrolę przejmował drugi zarządca – Jugosłowianin o imieniu Ragen. Poza wspomnianymi dziesięcioma tożsamościami, którym pozwolono na przejmowanie kontroli, istniało jeszcze trzynaście tożsamości określanych mianem „niepożądanych” – ich istnienie ujawniono dopiero w trakcie pobytu Billy’ego w Atheńskim Ośrodku Zdrowia Psychicznego. Dwudziesta czwarta osobowość nie należy do żadnej z tych kategorii. Jest nią bowiem Nauczyciel – suma ich wszystkich, nazywający siebie „Billym w jednym kawałku”, mający dostęp do wspomnień wszystkich pozostałych tożsamości, a w konsekwencji pamiętający wszystko. To on był głównym rozmówcą autora książki. Książka rozpoczyna się w momencie, w którym na Uniwersytecie Stanowym Ohio ktoś dokonuje gwałtów na trzech studentkach. Sprawcą okazuje się Billy Milligan, jednak coś w jego zachowaniu sprawia, że adwokaci, którzy zostali mu przydzieleni, zaczynają wątpić w jego zdrowie psychiczne. Od tej pory równolegle z toczącym się procesem, poznajemy koleje losu człowieka, który kiedyś został okrutnie skrzywdzony. Oprócz tego mamy też okazję obserwowania, jak wyglądał proces terapii Billy’ego i to chyba ta część lektury wywoływała we mnie najwięcej negatywnych uczuć. Psychoterapia to trudny proces i widząc, jak wiele pracy wkładał w swoje leczenie sam Billy, nie mogłam zrozumieć, dlaczego ludzie byli wobec niego tak okrutni. Zachowanie niektórych osób spośród personelu szpitalnego, a także tych, których Billy spotykał na zewnątrz, potrafiło w kilka sekund zburzyć to, co lekarze wraz ze swoim pacjentem przez kilka miesięcy starannie budowali. Człowiek, który doświadczył okrucieństwa czy wyrachowany geniusz zła? Nie jest prawdą, że każdy chorujący psychicznie przestępca jest psychopatą, choć ludzie, którzy nie mają na ten temat żadnej wiedzy, chętnie rzucają pojęciem „psychopatia” na prawo i lewo. Sęk w tym, że o ile diagnoza dyssocjalnego zaburzenie osobowości świadczy o tym, że osoba popełniająca zabroniony czyn była w pełni świadoma tego, co robi, o tyle poczytalność osób będących w stanie psychozy, jest co najmniej ograniczona. Sęk w tym, że czterdzieści lat temu przypadek Billy’ego był pierwszym w historii Stanów Zjednoczonych procesem, w którym oskarżony został uznany za niewinnego z powodu osobowości wielorakiej. Niestety, dziś nadal, zwłaszcza w Polsce, ludzie łatwo przypinają etykietki typu „Skoro zabił, to na pewno był chory psychicznie”, co przyczynia się do stygmatyzacji osób doświadczających kryzysów zdrowia psychicznego. Biorąc pod uwagę zwłaszcza kontekst stygmatyzacji, jest to książka godna polecenia. Przede wszystkim dlatego, że jest oparta na autentycznej historii, ale sfabularyzowana, żeby ułatwić czytelnikowi odbiór. Autor rozmawiał z Milliganem, głównie zaś z Nauczycielem, bo to właśnie jego wspomnienia umożliwiły powstanie tej książki. Lektura z pewnością daje dużo do myślenia, bo pokazuje, że pod zaburzeniem kryje się człowiek, który został kiedyś okrutnie skrzywdzony, który nie wie tak naprawdę, co się z nim dzieje, jest zagubiony i nie rozumie, czemu inni nie chcą uwierzyć, że to nie on popełnił przestępstwo, o które został oskarżony. Trudno uwierzyć w to, że Milligan był geniuszem zła i wymyślił sobie całą tę skomplikowaną i wielowątkową historię, by oszukać wymiar sprawiedliwości, lekarzy i całe społeczeństwo. Jedyne, co przeszkadzało mi nieco w odbiorze tej książki, to duża stronniczość autora – wiem, że część czytelników czuje się przez niego zmanipulowana. Widać wyraźnie, że Keyes chciał ukazać nam Billy’ego w jak najlepszym świetle i pewnie miał w tym dość oczywisty cel, jakim jest uświadomienie czytelnikowi, że to, co z jego strony może wydawać się jednoznacznie, wygląda całkowicie inaczej, gdy tylko zmienimy perspektywę. Można się również pastwić nad tym, że autor postanowił sfabularyzować tę historię, ale wyobraźcie sobie teraz, że przedstawiałby ją tak, jak psychiatrzy uczestniczący w procesie norymberskim (zainteresowanych odsyłam do „Dziennika norymberskiego” Gilberta i „Rozmów norymberskich” Goldensohna). Mimo tego, że bardzo interesuje mnie tematyka procesów zbrodniarzy nazistowskich, musiałam włożyć w lekturę dużo uwagi. A „Człowiek o 24 twarzach” po prostu sam się czytał. Nie umiałam się oderwać od tej książki. Fascynowała mnie od pierwszych do ostatnich stron. Być może należy wziąć poprawkę na moje wykształcenie, ale i tak uważam, że jest to lektura warta uwagi, która pozostawia po sobie mnóstwo refleksji dotyczących tego, czy i jak wymiar sprawiedliwości, system penitencjarny i psychiatria radzi sobie w takich sytuacjach. Historia Billy’ego Milligana to jednocześnie dobitny dowód na to, że ludzki mózg wciąż jest i pewnie jeszcze bardzo długo będzie niezbadanym do końca kosmosem.
konto usunięte Temat: Ludzie sukcesu - o jednej czy dwóch twarzach Założyłam nowy wątek bo to ważny, ciekawy temat ale też i poważny problem nie tylko osobisty ale i społeczny może porozmawiamy sobie trochę, bo z pewnością osoby takie korzystają z usług coachów i trenerów. A więc co w tym temacie mogą najlepsi powiedzieć? Co za zbieg okoliczności właśnie skończył się program TV na RAI 2 o mężczyznach sukcesu. W ostanich dniach "szumnie" o sprawie jednego polityka, którego przyłapano z traswestytem. W programie wypowiadał się transwestyd, że wśród ich klientów jest pełno ludzi sukcesu, polityków, artystów, ludzi bogatych (teraz w Parlamecie włoskim popłoch) którzy lubią władzę ale jak są w ich towarzystwie wydają się być małymi chłopcami, którzy nie chcą dominować ale byc dominowanymi. Kokainy też nie brak. Więc tak się zastanawiam, czy ludzie sukcesu "wyedukowani" przez coachów/trenerów to silni ludzie czy tylko na pozór silni a więc mają dwie "twarze"? A polscy ludzie sukcesu są silniejsi od włoskich?Sabina Gatti edytował(a) ten post dnia o godzinie 09:35 Temat: Ludzie sukcesu - o jednej czy dwóch twarzach Bardzo ciekawy temat, Sabinka. Postanowiłam go poobserwować, jak się będzie rozwijał. konto usunięte Temat: Ludzie sukcesu - o jednej czy dwóch twarzach Sabina Gatti: Założyłam nowy wątek bo to ważny, ciekawy temat ale też i poważny problem nie tylko osobisty ale i społeczny może porozmawiamy sobie trochę, bo z pewnością osoby takie korzystają z usług coachów i trenerów. A więc co w tym temacie mogą najlepsi powiedzieć? Co za zbieg okoliczności właśnie skończył się program TV na RAI 2 o mężczyznach sukcesu. W ostanich dniach "szumnie" o sprawie jednego polityka, którego przyłapano z traswestytem. W programie wypowiadał się transwestyd, że wśród ich klientów jest pełno ludzi sukcesu, polityków, artystów, ludzi bogatych (teraz w Parlamecie włoskim popłoch) którzy lubią władzę ale jak są w ich towarzystwie wydają się być małymi chłopcami, którzy nie chcą dominować ale byc dominowanymi. Kokainy też nie brak. Więc tak się zastanawiam, czy ludzie sukcesu "wyedukowani" przez coachów/trenerów to silni ludzie czy tylko na pozór silni a więc mają dwie "twarze"? A polscy ludzie sukcesu są silniejsi od włoskich? Sabina Polską gwiazdą mediów komercyjnych jest celebryta i szołmen polityczny wykreowany przez swoje spolegliwe media Donek i jak drugi Lepper został dogłębnie przeszkolony co , jak , kiedy ma mówić, gdzie patrzyć, jak stać, jakie nosić garnitury, krawaty. Nie zrobił nic a jest znany...z obietnic i cudów. Ostatnio jego też przeszkoleni kolesie mówią, że jest "geniuszem, erudytą o wielu talentach". Budowanie BRENDU -i GRILLOWANIE wizerunku politycznego za pomocą spolegliwych mediów, to podstawa budowania skutecznej TWARZY w Polsce, której ciągle sztucznie uśmiechajace się wyszkolone usta na szkoleniach leją polityczną wodę i ogłupiają społeczeństwo. Ale na tym polega praca coachów i trenerów SIPN Doktorów, aby z miernot budować herosów i " mężów stanu" ubranych w modne garnitury. Praca jak każda inna. Pzdr DarioDariusz Szul edytował(a) ten post dnia o godzinie 10:28 konto usunięte Temat: Ludzie sukcesu - o jednej czy dwóch twarzach Dariusz Szul:Ale na tym polega praca coachów i trenerów SIPN Doktorów, aby z miernot budować herosów i " mężów stanu" ubranych w modne garnitury. Praca jak każda inna. No właśnie i tu jest problem bo "Kowalski" tego nie wie i myśli, że to wszystko prawda i wierzy, że jeden z drugim jest czymś lepszym od niego, daje się więc manipulować bo myśli, że tamten mądrzejszy, itpppp i błędne koło się toczy.. i trudno przekonać "Kowalskiego", że jest inaczej. Ale to co mnie bardziej interesuje to te "dwie twarze" tych osób. W jakim stresie one żyją bo takie ciągłe "granie" niemałej energii potrzebuje. Zastanawiam się dlaczego tego całego cyrku ludzie nie chcą zdemaskować?? konto usunięte Temat: Ludzie sukcesu - o jednej czy dwóch twarzach Dorota Wieczorek: Bardzo ciekawy temat, Sabinka. Postanowiłam go poobserwować, jak się będzie rozwijał. Dorotko, nie obserwuj proszę jak zawsze-:)) tylko pisz, pisz im nas więcej w rozmowie tym lepiej i ciekawiejSabina Gatti edytował(a) ten post dnia o godzinie 10:37 konto usunięte Temat: Ludzie sukcesu - o jednej czy dwóch twarzach Sabina Gatti: Dariusz Szul: Ale na tym polega praca coachów i trenerów SIPN Doktorów, aby z miernot budować herosów i " mężów stanu" ubranych w modne garnitury. Praca jak każda inna. No właśnie i tu jest problem bo "Kowalski" tego nie wie i myśli, że to wszystko prawda i wierzy, że jeden z drugim jest czymś lepszym od niego, daje się więc manipulować bo myśli, że tamten mądrzejszy, itpppp i błędne koło się toczy.. i trudno przekonać "Kowalskiego", że jest inaczej. Ale to co mnie bardziej interesuje to te "dwie twarze" tych osób. W jakim stresie one żyją bo takie ciągłe "granie" niemałej energii potrzebuje. Zastanawiam się dlaczego tego całego cyrku ludzie nie chcą zdemaskować?? Sabinko jesteśmy narodem słabo wyedukowanym, prostackim, otepionym, którym z łatwością można manipulować. Słaba ineligencja i brak dobrego smaku powoduje, że kariery robią nieucy bluzgający szołmensi milionerzy tacy jak np. Wojewódzki, Majewski, gdzie knoty i chałtura medialna podszyta podszewką politycznego czarnego pijaru spodła do rangi onanizowania się na oczach otępiałej gawiedzi. Naród polski jest tak podatny na manipulacje, że wystarczy dobry kucharz, cwaniak którzy potrafi dobrze zamieszać chochlą, a naród owczym pędem leci jak bezdomny do zupy Szul edytował(a) ten post dnia o godzinie 10:54 konto usunięte Temat: Ludzie sukcesu - o jednej czy dwóch twarzach Dariusz Szul: Sabinko jesteśmy narodem słabo wyedukowanym, prostackim, otepionym, którym z łatwością można manipulować. no właśnie i tutaj jest błąd w takim twierdzeniu bo nie my Polacy tylko ale w innych krajach jest przecież to samo. konto usunięte Temat: Ludzie sukcesu - o jednej czy dwóch twarzach Dariusz Szul: Naród polski jest tak podatny na manipulacje, jesteś pewien, że tylko my Polacy?? Z mojej wiedzy ludzie w innych krajach są idem nie są wcale lepsi. a dlaczego?? jakim człowiekiem łatwo manipulować? kto jest zdolny oprzeć się manipulacji?Sabina Gatti edytował(a) ten post dnia o godzinie 11:26 Temat: Ludzie sukcesu - o jednej czy dwóch twarzach Dariusz Szul: (...)Budowanie BRENDU -i GRILLOWANIE wizerunku politycznego za pomocą spolegliwych mediów, to podstawa budowania skutecznej TWARZY w Polsce, której ciągle sztucznie uśmiechajace się wyszkolone usta na szkoleniach leją polityczną wodę i ogłupiają społeczeństwo. (...) Wiecie, że ja właśnie z powodu tego "wyszkolonego uśmiechu", rozciągniętej gęby od ucha do ucha i widoku wszystkich bielusieńkich zębów, wprost nie mogę patrzeć na Obamę. Po prostu mnie odrzuca, jak widzę taki "gwiazdorski" uśmiech, obojętnie u kogo. Kiedyś był program "Europa da się lubić" z udziałem dziewczyn, które kandydowały do tytułu Miss Polonia czy Miss Polski. Była tam też, jako główny gość, Aneta Kręglicka. Otóż dziewczyny mówiły, że najtrudniej im było utrzymać przez cały czas uśmiech na twarzy, bo faktycznie taki uśmiech po chwili zaczyna wyglądać po prostu głupio. Później podzielę się inną refleksją, która mi przyszła do głowy, ale teraz troszkę nie mam czasu, bo zaprosiłam rodziców na obiad :)Dorota Wieczorek edytował(a) ten post dnia o godzinie 15:04 konto usunięte Temat: Ludzie sukcesu - o jednej czy dwóch twarzach Dlaczego nie uczymy tych ludzi bycia sobą? spontanicznośći, żeby z tego cyrku gdzie wszyscy grają można byłoby wreszcie coś zrozumieć bez potrzeby "głowkowania" czy to granie czy prawda. PS. a tak na marginesie jak jest z wami coachami -:))) wy też cały czas gracie -:)))Sabina Gatti edytował(a) ten post dnia o godzinie 20:23 konto usunięte Temat: Ludzie sukcesu - o jednej czy dwóch twarzach .Sabina Gatti edytował(a) ten post dnia o godzinie 16:45 Artur Król Profil nieaktywny, proszę o kontakt mailowy. Psycholog, t... Temat: Ludzie sukcesu - o jednej czy dwóch twarzach Dariusz Szul: Ale na tym polega praca coachów i trenerów SIPN Doktorów, aby z miernot budować herosów i " mężów stanu" ubranych w modne garnitury. Praca jak każda inna. Darek, jeśli dla Ciebie Twoi klienci to miernoty, to współczuję. Zarówno Tobie, jak i im. Artur Król Profil nieaktywny, proszę o kontakt mailowy. Psycholog, t... Temat: Ludzie sukcesu - o jednej czy dwóch twarzach Sabina Gatti: Dlaczego nie uczymy tych ludzi bycia sobą? spontanicznośći, żeby z tego cyrku gdzie wszyscy grają można byłoby wreszcie coś zrozumieć bez potrzeby "głowkowania" czy to granie czy prawda. Właśnie wróciłem z treningu interpersonalnego prowadzonego w konwencji gestalt, gdzie pracowaliśmy właśnie nad tym. Więc takie umiejętności jak najbardziej są a tak na marginesie jak jest z wami coachami -:))) wy też cały czas gracie -:))) Tak? A skąd to wiesz? Strasznie dużo projektujesz, Sabino. konto usunięte Temat: Ludzie sukcesu - o jednej czy dwóch twarzach Artur Król:PS. a tak na marginesie jak jest z wami coachami -:))) wy też cały czas gracie -:))) Tak? A skąd to wiesz? Strasznie dużo projektujesz, Sabino. czytający ocenią -:)) Stanisław K. Technical Director, R&D and Innovation Technologies Temat: Ludzie sukcesu - o jednej czy dwóch twarzach Sabina Gatti: Dlaczego nie uczymy tych ludzi bycia sobą? spontanicznośći, żeby z tego cyrku gdzie wszyscy grają można byłoby wreszcie coś zrozumieć bez potrzeby "głowkowania" czy to granie czy malego uczy sie czlowieka czegos wbrew przeciwnego. dzieci przeciez nie maja oporow przed tym by mowic co mysla i po prostu byc soba, mimo ze nie ucza ich tego uznani i drodzy specjalisci. potem zabijamy to w nich i wtlaczamy w przegrodki, "bo tak trzeba". wydaje mi sie, ze gro ludzi za bardzo polega na specjalistach (ktorzy w duzej czesci sami sie nimi mianowali), a stanowczo za malo ufa wlasnemu rozumowi i wlasnej intuicji. ludzie zrobili sie zbyt leniwi by samemu ruszac glowa. za bardzo tez przejmujemy sie tym jak bedzie to postrzegane przez innych. byc moze jest to wynik zycia w swiecie, w ktorym wszystko jest na sprzedaz, i w ktorym wielu ludzi non-stop pelni fukcje Kowalik edytował(a) ten post dnia o godzinie 16:22 Temat: Ludzie sukcesu - o jednej czy dwóch twarzach PS. a tak na marginesie jak jest z wami coachami -:))) wy też cały czas gracie -:)))\ Rozumiem, że tylko przez zapomnienie zabrakło znaku zapytania. Nie gramy. A przynajmniej nie wszyscy. Albo/i nie zawsze. Z mojej perspektywy coach nie może grać. Jak zaczyna grać zostaje rozszyfrowany. Jak jest naturalny zdobywa zaufanie klienta i może mu pomagać. Coach czasem gra przed innymi coachami, albo na takich forach, bo mu się wydaje że powinien "coś", ale najczęściej wtedy wychodzi na głupka ;-) Temat: Ludzie sukcesu - o jednej czy dwóch twarzach za bardzo tez przejmujemy sie tym jak bedzie to postrzegane przez innych. byc moze jest to wynik zycia w swiecie, w ktorym wszystko jest na sprzedaz, i w ktorym wielu ludzi non-stop pelni fukcje sprzedawcy. Ci, którzy tak nie robią i są sobą non stop mają kłopoty;-) Ale w czasie sesji bycie sobą jest doceniane przez klientów (przynajmniej moich;-)) konto usunięte Temat: Ludzie sukcesu - o jednej czy dwóch twarzach Anna Zaremba: PS. a tak na marginesie jak jest z wami coachami -:))) wy też cały czas gracie -:)))\ Rozumiem, że tylko przez zapomnienie zabrakło znaku zapytania. Tak, masz rację, teraz dopiero widzę, że zapomniałam postawić znak zapytania. konto usunięte Temat: Ludzie sukcesu - o jednej czy dwóch twarzach Wiesz Kaliguula upadek cesartwa rzymskiego mozna by przez wieki kazdy chory psychol bedzie opowiedal jakich ma klientow mysle wiere ze nie wjecej jak 5% facetwo mialo realny kontakt z pedlem a z transwesyta moze jesce mnije osobiscie mm sporo kolegow i kolezanek Gay nigdy nie akceptowalem ich stylu ale nie znaczy z ich krytykowalem akceptuje w swiecie doroslych jako dewiajcje ale zdala od dzieci z dla od szkol wiem jedno e ich pan Bog skazal na samozaglade wiec nie ma dla nich przyszlosci Peter konto usunięte Temat: Ludzie sukcesu - o jednej czy dwóch twarzach Dorota Wieczorek: Bardzo ciekawy temat, Sabinka. Postanowiłam go poobserwować, jak się będzie moze jakis komentarzw koncu jetemy tu aby wyarzac opinie Ja osbiscie jestem z atym aby ch wszytkich na wyspe typu Galapagos wyslac Pedofili gay lasibian transw niech obie robia co cha zwiazki malzenskie saodom ai gomor a is ok a tak dlugo jakmaja 18+ peter
Home Książki Biografia, autobiografia, pamiętnik Kilar. Geniusz o dwóch twarzach Pierwsza biografia wybitnego kompozytora. Człowiek zagadka – ogień i woda w jednej osobie. Pierwsza biografia Wojciecha Kilara. Żył poza schematami, miał naturę pełną sprzeczności. Mówił o sobie: jestem jak Dr Jekyll i Mr Hyde. Zawsze wzbudzał emocje. Rozdarty między ojczyzną, którą kochał, a Hollywood – gdzie spełnił swój american dream. Potrafił pędzić jednym ze swoich mercedesów z szaleńczą prędkością, a potem, w domowym zaciszu, odmawiał żarliwie różaniec. Angażował się w życie polskiego Kościoła, choć nigdy nie założył moherowego beretu. Serce oddał swojej żonie Basi. Nazywano ich najpiękniejszą parą w polskim świecie artystycznym, chociaż przeżyli także trudne, pełne rozczarowań chwile. Człowiek z krwi i kości. Uwielbiał drogie perfumy, eleganckie krawaty i podróże po świecie. Kochał książki i koty. Był jednym z największych twórców epoki. W muzyce pozostał wierny przede wszystkim sobie. Pisał dla kina i szczerze przyznawał, dlaczego to robi. Cierpiał, czując lekceważenie ze strony środowiska muzycznego, ale był niezłomny. Owoce jego współpracy z Andrzejem Wajdą, Romanem Polańskim czy Francisem Fordem Coppolą na trwale zapisały się w historii światowego kina. Ta pełna anegdot biografia nie mogłaby powstać, gdyby nie wielogodzinne rozmowy, które autorka odbyła z Mistrzem przed jego śmiercią. Jest świadectwem prawdy – może nie zawsze wygodnej, ale zawsze szczerej. Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni. Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie: • online • przelewem • kartą płatniczą • Blikiem • podczas odbioru W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę. papierowe ebook audiobook wszystkie formaty Sortuj: Książki autora Podobne książki Oceny Średnia ocen 7,8 / 10 74 ocen Twoja ocena 0 / 10 Cytaty Powiązane treści
Maj 2004 r. Odkrylam ze mój m±ż nocami pisze na komunikatorze, nie z kolegami jak mowił, a z koleżank±. Nocne rozmowy, telefony, sms. Czytałam jak pisał innej dziewczynie, że wystarczy że zamknie oczy i już s± razem, ze jest jego wisienk± na torcie, itd. To ja chodziłam do pracy, w domu drugi etat - 2letnie dziecko, padałam na pysk. On od 8-19 w pracy, w weekendy studia, które jakby nie było umożliwiłam mu, poprzez przejęcie zajmowania się całkowicie domem i dzieckiem. Nie musze mówic co dzialo sie w domu. Mówi że skończyl ta glupi± zabawe, i wszystko co zwiazane z tamt± dziewczyn± polikwidowal. Trzy miesiace pozniej odkrywam ze specjalnie dla niej założyl maila na którego cały czas się logował. Zo prawda nie było na skrzynce zadnej wiadomo¶ci od niej, Jego tłumaczenia..... logował sie z przyzwyczajenia. Wyrzucilam go z domu. W każdym razie głupia uwierzyłam w obietnice, piękne słowa, że zrozumiał, ze w lustro nie może sobie spojrzeć, że ja i dziecko jestesmy najwazniejsze, że zrobi wszystko aby¶my byli razem i szczę¶liwi. Obiecywał i ocierał moje łzy. Oj glupia bylam I tak odgrodzilam gruba krecha, przykrylam, i choc bywaly dni ze bol sie odzywal, odganialam go, mowiac sobie ze te do¶wiadczenia tylko nasz zwiazek wzmocnilo. Żyło nam się dobrze. Wydawało się że i ja i on pamiętamy, ale nigdy do tego nie wracali¶my. On opiekował się mn±, ja nim. Był czuły, kochajacy, zasypiali¶my przytuleni, bo nie móg zasn±ć bez mojego zapachu. Jak wyjeżdżał dzwonił kilka razy dzienne i mówił że tęskni, że chciałby byc z nami. Oj glupia i tak w ramach obietnic jakie dał mi mój m±ż ocierajac moje łzy i patrz±c na mój ból Maj 2014 r. Przez przypadek odbieram maila zwrotke którego moj kochany m±ż wyslal z komorki o tresci: ,,caluski w szyjke olenko,,. Poznal ja na szkoleniu, od 4 miesiecy pisza sobie sms i maile, dzwonia do siebie, Mówi miże mieszka we Wrocławiu że to tylko sms i maile, że sie z ni± nie spotkał. Wpadam na jej numer służbowy okazuje sie że pochodzi z całkiem innego miasta, miasta do którego 2 tyg. wcze¶niej mój m±ż pojechał na jednodniowe szkolenie. Owszem mówił mi wcze¶niej o szkoleniu, zdziwłam się umiejscowieniem szkolenia, bo nigdy jego zakł±d nie robił tam szkoleń, ale że ostatnio nast±piły duże zmiany, to może i w tym temacie też.... Dwa tygodnie pozniej wypada mi z szafy pani nr 2, tez kolezanka z pracy. Z nia spotykal sie 4 lata wczesniej przez pare miesiecy. Caly czas w swoim telefonie mial ja w kontaktach z wpisana data urodzin i imienin. Tydzien pozniej po pani nr. 2 wypada mi pani nr 3 z szafy. Pani z ktora od 20 miesiecy regularnie uprawial seks. A mnie oklamywal ze jest chory i mialam czekac na dzialanie tabletek. A pani nie musiala. Dowiedzialam sie ze mu sie nie podobala, nie podniecala, ze nie dzialala na niego i gdyby sie nie starala (seks oralny) nie mialby erekcji. Erekcja byla kiepsa, seks, orgazm mechaniczny. Ze on lezal ona po nim skakala, nie dotykal jej, trzymal rece tylko na jej biodrach. I tak biedaczek sie meczyl przez te 20 miesiecy, ba musial nawet hotele wynajmowac, lub urywac sie z pracy do lasu. Pani sie w nim zakochala i chciala sie rozwodzic, bylo mu to obojetne. Sypial z nia bez prezerwatyw, a ja biedna meczylam sie z jakimis pseudo infekcjami i siedzialam ciagle u ginekologa. Spedzil z nia w hotelu swoje 40 urodziny, a potem przyszedl do domu i jadl drugiego torta ze swoja ,,nudna rodzina,,. wieczorami na spacerach pisal do niej sms, bo go o to prosila. Jemu to bylo obojetne. Nie tesknil za nia, nie myslal, nie proponowal spotkan to ona zawsze mowila ze sie stesknila, nie podobala mu sie, miala krotkie nogi, male piersi, blond wlosy. Biedactwo prawda. A ja ja przeplacilam to wszysfko zdrowiem. Przez dwa lata szpitale i lekarze. Dzis. Mieszkamy razem. Prowadzi dom aby pokazac mi jak bardzo mu zalezy na rodzinie. A ja. Nie wierze juz w zadne jego slowo. I tak ja go bardzo kochalam, dzis nienawidze go cala soba. Zaluje ze pare lat temu uwierzylam w obietnice, ktore okazaly sie klamstwem. Dzis jestem kobieta ktora na kryzys wieku sredniego, o ktorym mowila mezowi, dostala w prezencie 3 kochanki. Nie ma jak to wsparcie kochajacej osoby. Co mam. Farse malzenstwa. Poczucie zniszczonego zycia, wewnetrzny smutek, bol, rozpacz, zlosc, wscieklosc. Bylismy nawet na terapii, to ona ukierunkowala mnie ze najlepiej bedzie jak sie z nim rozwiode..... Musze tylko znaleĽć siłę. Strona 3 z 6 beziza2012 dnia lipca 02 2016 19:31:16 Je¶li nie znasz przyczyny zdrad i nie wiesz co popycha go do nich, nie wiem ja, ani nie dowiedziała sie psycholog. zawsze miał jedn± odpowiedĽ NIE WIEM, NIC MI TO NIE DAWAŁO, TOZ BYŁO BEZ SENSU na pewnym momecie terapi powiedziałam mu że się go boję, boję się z nim być, skoro nie potrafi okre¶lić dlaczego mnie zdradzał. Dla mnie jeżeli nie potrafi to znaczy że schemat będzie się powielał...... mydlił oczy mi Komentarz doklejony: mi mydlił oczy, nie sobie. Mnie okłamywał i oszukiwał, wiedz±c o jasno wyznaczonych granicach i tego jak zareaguję na każd± następn± taka sytuację On żył w prze¶wiadczeniu że dopóki nie wiem jestem wg niego szcze¶liwa. Jego praca "praca" małżeńska była oszukańcza, mydl±ca mi oczy, aby mógł prowadzić swoje drugie życie. Ja pracowałam uczciwie. Przyczyn zdrad nie zna nikt, t± tajemnicę pewnie zabierze do grobu.... A krzywdził mnie ¶wiadomie, już widzial raz mój ból, już ocierał mi łzy, przyrzekał, idt. Więc spotykaj±c się z każd± następn± wiedział jak będzie......... tylko unieważnił mój ból, nie chciał o nim mysleć, nie było go i miało nie być bo miałam się nie dowiedzieć - jego słowa. Komentarz doklejony: dużo z siły walki o siebie zabrały mi choroby, w które popadłam po tym wszystkim. W sumie już na trzeci dzień wyl±dowałam u lekarza, potem u neurologa, potem rezonanse, specjalistyczne badania, dwa zabiegi, pobyty w szpitalach. Byłam prawie zdrow± osob±, chodz±c± raz do roku na kontrole lekarskie Deleted_User dnia lipca 02 2016 20:08:57 Przyczyny zdrady? Zawsze s±, zawsze złożone. Mało psychologów znam na tyle odważnych by mówili otwartym tekstem. Kłóci się to z formuł± terapii, gdzie masz sama doj¶ć do wniosków, że o kasie niezarobionej nie wspomnę. Terapie co smutne, to również biznes i to nie mały. Sam± diagnozę z kim żyjesz otrzymasz od psychiatry. W Polsce tylko psychiatra okre¶la problem psychiczny, niezależnie czy alkoholizm, narkomania, psychoza czy depresja. Przy czym¶ co nazywamy syndromem Piotrusia Pana ¶wiadomo¶ć, że m±ż robi co¶ złego jest bardzo ograniczona. On mówi prawdę, co czuje i co my¶li, i niestety dla niego to prawda. To ograniczone poczucie empatii, skutków swych czynów. Nawet poza jego zachowaniami seksualnymi znajdziesz podobne, typowe bardziej dla nastolatka niż dorosłego mężczyzny. Sięgnij pamięci± i poszukaj jak wydaje kasę, jak płaci samodzielnie rachunki itd, wreszcie jak spędza czas wolny. Deleted_User dnia lipca 02 2016 21:05:53 DDA nie było ruszane tak jak nie była ruszana zdrada z przed lat, a dla mnie to ona była pocz±tkiem. Bardziej było skupianie się co z małżeństwem po zdradach z drugiego rzutu. psycholog radziła aby nie rozdrapywać ran, tylko skupić się na tym co jest teraz. Niestety trafili¶cie na zł± terapeutkę. Wtedy by pomogło pranie brudów on byłby przyci¶nięty do ¶ciany i byłaby¶ bardziej ¶wiadoma dlaczego to robił a tak to uciekał jak złodziej pod osłon± nocy. Byłam w szpitalu na terapii poznawczej która wi±że się z wej¶ciem do przeszło¶ci: Psychoterapia psychodynamiczna Na rozwi±zywaniu nieu¶wiadomionych konfliktów emocjonalnych opiera się z kolei psychoterapia psychodynamiczna, zwana również analityczn±. Według jej przedstawicieli ust±pienie zaburzeń możliwe jest wówczas, gdy wskutek terapii nast±pi± zmiany w kilku zakresach. Przede wszystkim, pacjent musi u¶wiadomić sobie przeżycia, które wyparł do pod¶wiadomo¶ci. Musi zidentyfikować swoje prawdziwe potrzeby i pragnienia, oraz przekonać się, że wbrew odczuwanym przez niego lękom, nie s± one zagrażaj±ce i niebezpieczne. W skutek wejrzenia w gł±b siebie, pacjent rezygnuje następnie z niektórych mechanizmów obronnych i wypracuje całkiem nowe. Tak to wygl±da. Trafiła tam dziewczyna która była po szpitalu do którego ja miałam umówiony termin kwalifikacji. Po rozmowie okazało się że tam nic jej nie pomogli bo polegała tak jak u was na systemie TU I TERAZ. W czasie terapii okazało się że wszystko widziała nie tak jak sobie wmówiła. Zaczęło się pranie dzieciństwa. Miała my¶li samobójcze chęć cięcia się i w sumie po jakim¶ czasie przeniosła się do innej grupy bo nie wytrzymała psychicznie. Dla mnie to znaczy że co¶ się otwarło tzw puszka pandory. Popieram pomysł z terapi± indywidualn± lub grupow±. Ja się na indywidualnej już nie widzę. Inni ludzie daj± wsparcie na takiej terapii jakiej nigdy by¶ nie dostała od ludzi z "zewn±trz". Tam wszyscy s± równi, nikt się nie ¶mieje że masz co¶ z głow±, że to Twoja wina że tak się stało, itd. Taka terapia trwa z reguły 12 tygodni. Wiesz czego chcesz? idĽ za ciosem nie ogl±daj się za siebie ani na w±tpliwego męża. Patrz na siebie b±dĽ egoistk±. On był dla siebie przez całe wasze małżeństwo. Musisz mieć siłę do walki. I być wsparciem dla dziecka. Deleted_User dnia lipca 02 2016 22:25:02 nie ma żadnego wpływu, nic nie wie o moich problemach małzeńskich, ani tych aktualnych, ani wczesniejszych. Jest ostatni± osob± której mogłabym powiedzieć, wiem że nie dostanę wsparcia. Tzn. jej się będzie wydawało ze mi je daje, a dla mnie to będzie niszczycielskie to przykre, gdy nie można zaufać najbliższej osobie, własnej matceTzn. jej się będzie wydawało ze mi je daje, a dla mnie to będzie niszczycielskie A gdyby się okazało, że Twój konflikt z ni± wynika z tego, że jeste¶cie w sumie bardzo podobne? Co je¶li Tobie wydaje się, że dajesz mu wsparcie, a to dla niego jest niszczycielskie? Warto się chyba temu staranniej przyjrzeć. beziza2012 dnia lipca 02 2016 22:48:11 nie jestesmy do siebie podobne. Nie mam z nia konfliktu. Z doswiadczenia wiem ze nie dostane od niej wsparcia dla mnie dobrego. Nie tylko ja tak mam, moje rodzenstwo rowniez. Ona mowi ze chce dobrze, a wychodzi calkiem odwrotnie. To dluga i juz zupelnie inna opowiesc. Jestem przeciwienstwem mojej matki. Ja dobrze sobie zdaje sprawe ze moja rodzina byla dla mnie wszystkim, wszystkim tym czego nie mialam w dziecinstwie. I o tym doskonale wiedzial moj malzonek i mowil ze rozumie i ze zrobi wszystko aby mnie dziecko i siebie ochronic przed sytuacja jaka nam zafundowal. I chronil, mialo sie nie wydac Deleted_User dnia lipca 02 2016 22:52:03 Amor chyba przesadzila¶. Za problemy w zwi±zku s± odpowiedzialne obie strony ale za zdradę tylko jedna. Miał kilka kochanek A dziewczyna ma się poczuć winna bo jej wsparcie było niszczycielskie dla niego? Tak to rozumiem. Masz ochotę wpędzić bezize w poczucie winy? Co¶ mi się zdaje ze Twoje wybaczenie swojemu mężowi przypisalas swojemu poczuciu winy. Nie rozumiem Ciebie i tego co piszesz. Deleted_User dnia lipca 02 2016 22:52:05 mi mydlił oczy, nie sobie. Mnie okłamywał i oszukiwał, wiedz±c o jasno wyznaczonych granicach i tego jak zareaguję na każd± następn± taka sytuację On żył w prze¶wiadczeniu że dopóki nie wiem jestem wg niego szcze¶liwa. Jego praca "praca" małżeńska była oszukańcza, mydl±ca mi oczy, aby mógł prowadzić swoje drugie życie. Ja pracowałam uczciwie. I znów w kółko "ja", "ja", "ja" a przecież to on ma problem i to jego problem jest przyczyn± rozpadu Waszego zwi±zku Przyczyn zdrad nie zna nikt, t± tajemnicę pewnie zabierze do grobu.... piszesz tak, jakby przyczyny zdrady graniczyły z tajemnic± tajemnic wiesz jak się nazywa ten mechanizm obronny?A krzywdził mnie ¶wiadomie, już widzial raz mój ból, już ocierał mi łzy, przyrzekał, idt. Więc spotykaj±c się z każd± następn± wiedział jak będzie......... Sorry, że to napisze, ale to w sumie dziecinne. Piszesz jakby ¶wiat kręcił się tylko wokół Ciebie. Facet ma jaki¶ nieprzepracowany problem, a Tobie się wydaje, że cudu powinien dokonać w imię mitycznej miło¶ci? Pozwolę sobie poprowokować. To czemu Ty nie potrafisz odnaleĽć w sobie takiej miło¶ci i zrozumieć, że go¶ć ma zgryz, który może zupełnie nie być z Tob± zwi±zany? Jak on ma Ci zaufać, skoro Ty w kółko skupiasz się tylko na sobie i samoprzeżywaniu?dużo z siły walki o siebie zabrały mi choroby, w które popadłam po tym wszystkim Gdyby¶ była niezależna finansowo, gdyby¶ potrafiła się skupić na samorealizacji, zamiast na nim wisieć, to nie rz±dziłyby Tob± strach. Nie musiałaby¶ więc uciekać w chorobę (pielęgnację ciała). Komentarz doklejony:Amor chyba przesadzila¶. Za problemy w zwi±zku s± odpowiedzialne obie strony ale za zdradę tylko że s± odpowiedzialne dwie osoby, ale to Beziza szuka tutaj pomocy, a nie on I jej chce pomóc I co Wy z t± win±? Jaka wina? Co do tego wszystkiego, co niesie z sob± zdrada, ma jaka¶ wina? Ja nie widzę winy, ani po jej stronie, ani po jego. Wiesz jaka jest różnica między win±, a odpowiedzialno¶ci±? Odpowiedzialno¶ci± między innymi za własne życie i decyzje? Deleted_User dnia lipca 02 2016 22:56:46 Amor Ciebie nie da się czytać! Lepiej nie prowokuj. Dziewczyna swoje przeżyła i ma problem a Ty jej nie pomagasz tylko wbijasz nóż nóż plecy. A!i nie jeste¶ kwalifikowan± terapeutk± takimi poczynaniami możesz zrobić więcej krzywdy niż pomóc. Pomysl o tym zanim pójdziesz dalej ze swoimi wywodami Komentarz doklejony: Amor analizujesz każde zdanie jakby to miało znaczenie a nie bierzesz cało¶ci ,tak w kazdej historii sie rozdrabniasz. Rozbawilo mnie zdanie "jakby¶ była niezależna finansowo"itd wedlug Ciebie kazdy pracuje w korpo i ma tysiace na wydawanie lekka reka ? Ty mieszkasz w Pl i nie znasz naszych realiów? Deleted_User dnia lipca 02 2016 23:07:55 Nie rozumiem Ciebie i tego co piszesz. Dlatego wydaje Ci się , że moje wybaczenie zdrajcy, mogłam przypisać swojemu poczuciu winy Może kiedy¶ zrozumiesz. Dla Twojej informacji, nie, nie czuje żadnego poczucia winy. Wręcz mnie ta cała sytuacja wzbogaciła, wzmocniła, pogłębiła, wiele nauczyła Odnalazłam najważniejsz± miło¶ć w życiu. Miło¶ć do samej siebie Jestem wdzięczna losowi za to do¶wiadczenie O lol! aż nie wierzę, że to piszę, a jednak Komentarz doklejony:Amor Ciebie nie da się czytać! Lepiej nie prowokuj. Dziewczyna swoje przeżyła i ma problem a Ty jej nie pomagasz tylko wbijasz nóż nóż nóż w plecy? Nie przesadzasz? Naprawdę wydaje Ci się, że można pomóc tylko pociskaniem banialuk ? Ja mogę zamilkn±ć, nie ma problemu , wystarczy jedno słowo Bezizy. Z nię rozmawiam, nie z Tob±. Ty możesz sobie nadal niczego nie rozumieć. Komentarz doklejony:Rozbawilo mnie zdanie "jakby¶ była niezależna finansowo"itd wedlug Ciebie kazdy pracuje w korpo i ma tysiace na wydawanie lekka reka ? Ty mieszkasz w Pl i nie znasz naszych realiów? Ty faktycznie w ogóle nie rozumiesz o czym ja piszę Ci maj± polskie realia do niezależno¶ci ? Mieszkanie w Polsce ma usprawiedliwiać wiszenie na portfelu i uzależnienie finansowe od partnera? WeĽ mnie nie roz¶mieszaj. Można zarabiać i małe pieni±dze, a mimo tego być niezależnym. Zwyczajnie wystarczy skromniej żyć. I można być bardzo bogatym, a mimo to wisieć na partnerze. Deleted_User dnia lipca 02 2016 23:17:06 No proszę jeszcze niedawno sama pytalas się co się stało i dlaczego a teraz znawczyni wszystkich problemów się stala¶? Nie wierzę ( cóż tak mam) . I znów chwytasz za słówka. Chyba sobie zrobię przerwę od czytania Ciebie A Ty sobie pisz dalej. Strona 3 z 6 Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze. Dodawanie ocen dostępne tylko dla zalogowanych się zalogować lub zarejestrować, żeby móc dodawać oceny. Brak ocen. Logowanie Nie jeste¶ jeszcze naszym Użytkownikiem?Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować. Zapomniane hasło?Wy¶lemy nowe, kliknij TUTAJ.
człowiek o dwóch twarzach psychologia